grudnia 20, 2009

Żeby kózka nie skakała...


...to by nóżki nie złamała.

Gdyby kózka spokojniej po domu chodziła, to by nóżki nie skręciła!

Panie i Panowie, apeluję, byście na krzesłach przed komputerem nie siadali zwinięci w supełki, jako ja tak czynię. A jeśli Wam się to zdarzy i nogi zdrętwieją, to nie radzę zrywać się gwałtownie i biec do drzwi, do których właśnie dzwoni jakiś akwizytor, czy inny ankietowicz. Zupełnie przypadkiem można wtedy paść na ziemię (bo zdrętwiała stopa nie trafiła w podłogę) z głośnym chrupnięciem wydobywającym się ze stawu skokowego.

Można w ten sposób załatwić sobie wizytę na Ostrym Dyżurze (pozdrawiam wszystkich pracowników Oddziału Ratunkowego w szpitalu im. Kopernika w Łodzi, z nocy 17/18 grudnia). Gwarantowany też gips na dwa tygodnie (termin zdjęcia: 31/12/2009), oraz seria dwudziestu zastrzyków przeciwzakrzepowych (dla zainteresowanych - aplikuje się je w brzuch).

Od dwóch dni leżę na kanapie, po takiej właśnie przygodzie. Szydełka, i drutow w ostatnich dniach nie małam siły ruszać. Noga jeszcze do wczoraj bolała wściekle, dziś już po prostu boli. Na szczeście mój Mąż ogarnia wszystko dookoła, więc staram się nie myśleć co to ja przed Świętami i na Święta miałam zrobić (zakupy, gotowane, sprzątanie, prezenty...), bo bym się wściekła.

Okazało się, że w obliczu klęski, Maleństwo potrafi upiec ciasto. Wczoraj zaniósł na pracową Wigilię Murzynka, wykonanego własnołapnie. Ja tylko komenderowałam.

Maleństwo rozochocony powodzeniem (Murzynek zniknął pożarty, przez współpracowników) wyraził chęć przy odpowiednim instruktażu...ugotować coś na Święta!

Jestem zachwycone, ponieważ Jego dotychczasowe osiagnięcia kulinarne to:

- sos do spagheti z papierka
- zamówienie pizzy (bardzo smacznej)
- przywiezienie czegoś od Wietnamczyków
- odgrzanie parówek

podobno umie zrobić jeszcze omlet, ale nie widziałam.

No i teraz wiem, że potrafi upiec Murzynka.

Leżę więc sobie, czasem turlam się do komputera, odwiedzam blogi, fora. Ale to też na chwilkę, bo siedzenie mi nie służy.

Uważajcie na siebie.
Na dworze slisko i niebezpiecznie, a w domu... jak się okazuje jeszcze bardziej.




9 komentarzy:

Ja pisze...

O cholerka.... Kocie, leż i uważaj na siebie! Szybkiego powrotu do zdrowia życzę!

Fiubzdziu pisze...

Bardzo Ci współczuję i wspieram duchowo. Staraj się trzymać nogę trochę uniesioną, to powinno zmniejszyć ból. Życzę szybkiego powrotu do sprawności!

Kamilcia pisze...

oj, się porobiło, jak najmniej bólu życzę i zdjęcia gipsu w najwcześniejszym możliwym terminie !!!
ściskam mocno i spokojnych Świat życzę. K.

MonikaR pisze...

O jejku:(
Nic przyjemnego, szczegolnie na swieta, niesamowita proba charakteru by sie nie wsciekac przed swietami, co ja jeszcze mialam zrobic. A my chyba doslownie na chwile przed kolacja wigilija sie moze wprowadzimy, to tak dla pocieszenia, wiec tez nic nie planuje, chociaz mam ochote upiec pare ciast.
Kolezanka wstawala z kanapy i noge skrecila, bez robienia dziwnych skokow, ach!
Sciskam serdecznie i jak Ci sie skoncza leki to namawiam do szkaaanki ulubionego slodkiego likieru;) tak dla odpornosci;)

kot&malenstwo pisze...

Dziewczyny, dziękuję Wam za ciepłe słowa i porady :) Ta o likierze szczególnie kusząca ;)

maj. pisze...

No żesz!!! A jak tak zawsze lubię siedzieć, zsupełkowana...
Miłych, spokojnych, śnieżnych i leniwych Świąt życzę, bardzo dobry jest sosik do makaronu z papierka ;0)

minimysz pisze...

Współczuję ogromnie i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Przy okazji pozdrawiam wszystkie "supełkujęce się" dziewczyny (ja też tak siedzę, choć u syna to zwalczam).

"niekiedy" pisze...

Ojej, Kocie drogi, bardzo mi przykro. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i pogody ducha na Święta. Bardzo mocno pozdrawiam, e.

kot&malenstwo pisze...

Dziękuję jeszcze raz :) Teraz już wszyscy będą wiedzieli, że siedzieć w supełku nie należy bo to szkodzi na stawy i na przygotowania świąteczne.

:)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails