listopad 27, 2009

Dawno, dawno temu... Moje ulubione modele

Marzy mi się taki, tylko z inna górą (mógłby być golf) i w jakimś innym kolorze, bo rudości zupełnie nie dla mnie.. Model z roku 1997 lub 1998 (z tyłu jest mowa o premierze "Anny Kareniny")


Taki to nawet podobny mam. Robiła Mama Przyjacióły.



Chyba 1999. Dziesięć lat, ale nawet stylizacja się nie zestarzała :)


To moje ulubione modele ze zgromadzonych z Twojego Stylu. Obiecuję solennie, że... kiedyś je zrobię :)

listopad 21, 2009

Dawno, dawno temu...porcja trzecia

1997 lub 1998, bo na drugiej stronie coś o przyszłości i Roku Tygrysa piszą.


Maj 1998 lub1999, na drugiej stronie Fridę Kahlo nazywaja odkryciem mody 1998.
To z zamiarem zrobienia tego topu kupiłam Kalinkę granatową, która czekała na swoje przeznaczenie około 8 - 9 lat. Teraz skończy razem z czarną Zorzą wpleciona w komin.


1995 lub 1996, na drugiej stronie mowa o nowościach paryskich pokazów jesień-zima '96.

Zostało mi tych kartek jeszcze kilka w najbliższym czasie pokażę Wam modele ulubione, oczywiście nie zrobiłam żadnego z nich, ale może kiedyś...

Z robótkowym pozdrowieniem: Darz Drut!

:)

listopad 15, 2009

W co by tu ręce włożyć?

Priorytet priorytetów, to szalik dla Maleństwa (to niebiesko-czarne), który rośnie rośnie i urosnąć nie może (mowa w dalszym ciągu o szaliku, nie o mężu mym, który już urósł w życiu wystarczająco).

No i czapka do kompletu (ta jest jeszcze zupełnie w kłębku)

Śliwkowa cieniowana, włóczka od Secret Pala sprzed roku. Czekała, bo jest tak piękna, ze bałam się ją zepsuć, docelowo ma się stać szyjogrzejem i czapeczką, ale obrazu ostatecznego brak. Obok fioletowa cieniowana od mojego ostatniego Secret Pala - też się boje zepsuć, bo cudna i ręcznie malowana to tego.

Czarny zewłok z czarnego Kashmiru, to próbka prostego szala ażurowego wg. przepisu Dagny. Wierzyć mi się nie chce, że te piękne ażurowe szale, które oglądam na Waszych blogach, też tak pokracznie wyglądały w fazie prenatalnej, więc pracę nad nim zawiesiłam.

Morski kłębek, to 1/5 moich zapasów Czterdziestki w tym kolorze. Na razie do podziwiania, co z tego będzie - nie mam pojęcia. Miał byc komin, ale może będzie golf?

Czarne fragmenty pod spodem, to resztki Zorzy. Komin będzie chyba z niej, żeby nie było smutno połączę ją z granatową Kalinką, którą kupiłam... jeszcze na studiach (czyli jakieś 8 lat temu?) żeby zrobić Księżycowy Topik z Twojego Stylu (skan już wkrótce ).

Pod spodem w gustownych reklamówkach znajdują się między innymi elementy królików w różnym stadium rozwoju...

...i co ja mam teraz zrobić?

Wy też tak macie?

listopad 13, 2009

Dawno, dawno temu c.d.

Ta srebrnoszara sukienka od lat mnie zachwyca. Może kiedyś... :)



Jeszcze kilka opisów modeli Twójstylowych ;) Chyba z okolic 97/98 roku.

Na deser zostawię opis sweterka z warkoczami na rękawach, z 1992 roku. Mam całą gazetę, numer październikowy. W środku jeż też wkładka z wykrojem spodni z podwyższona talią, dokładnie takich, jakie były bardzo modne w ubiegłym roku. (Czy wciąż są modne, tego nie wiem, bo faszionistka ze mnie żadna, choć mąż czasem nazywa mnie szafiarą ;) )

listopad 12, 2009

Dawno, dawno temu...


To wszystko to chyba koniec lat dziewięćdziesiątych, może nawet rok 2000? Nie jestem w stanie tego odtworzyć.
Czyli kiedy jeszcze chodziłam do liceum, lubiłam przekopywać stare egzemplarze Twojego Stylu w poszukiwaniu ciekawostek. Ciekawostkami były niewątpliwie strony z modelami do wykonania na drutach. Ja te kartki wyrywałam i wkładałam do segregatora "na zaś". Trochę później, na studiach znajdowałam w antykwariacie jakieś pojedyncze egzemplarze i... znów chomikowałam opisy. Wydawało mi się, że jak z Twojego Stylu, to taka klasa sama w sobie. Szyk i szał :)

Teraz nabierają wartości antykwarycznej, tu i ówdzie pożółkłe, nadgryzione zębem czasu i koszatniczki...

Podzielę się z Wami. Może ktoś zrobi? Toż to prawie vintage ;). Póki co trzy modele, mam jeszcze kilka w zanadrzu.

listopad 11, 2009

Serduszkowy wpis



Serduszkowo jest w Uroczysku. I na przednarodzinowym przyjęciu niespodziance.
Serduszkowo u Kamilki, bo bije w niej małe serduszko.
Serduszkowo u mnie, bo z tej okazji mogłam jej podarować Serduszkowe Serduszko.

październik 31, 2009

Bułeczki atakują





Tytuł wieloznaczny, bo atakują ze zdjęcia (jak się je powiększy, to wchodzą na człowieka) i atakują swoją pysznością moją figurę (no co, koło to też figura ;))

Przepis z bloga Dorotus

Za nią cytuję:

Składniki na 12 - 16 bułek:

  • 1 szklanka letniego mleka
  • 110 g miękkiego masła
  • 1/4 szklanki cukru (tu według mnie zdecydowanie za dużo, zmniejszyłam do 2 łyżek)
  • 2 jajka, roztrzepane
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 4 szklanki mąki pszennej (część mąki można zastąpić mąką razową lub żytnią)
  • 3 łyżeczki suchych drożdży (12 g) lub 24 g świeżych

Ponadto: jajko roztrzepane z 1 łyżka mleka do posmarowania.

Mikserem z przystawką do ciasta drożdżowego wymieszać wszystkie składniki w podanej kolejności, przez kilka minut. Można oczywiście ciasto wyrobić ręcznie (w przypadku drożdży świeżych zrobić wcześniej rozczyn, suche natomiast wymieszać z mąką). Po dokładnym wyrobieniu pozostawić pod przykryciem, w ciepłym miejscu, do podwojenia objętości.

Po tym czasie ciasto podzielić na 12 - 16 części (w zależności od tego, jak duże chcemy bułeczki; ja podzieliłam na 16 części). Bułeczki wyłożyć na blaszkę, pozostawiając między nimi około 1 cm odstęp. Przykryć, pozostawić do wyrośnięcia, do podwojenia objętości, na około 45 minut, aż się zetkną.


Wyrabiałam ręcznie. Są... pyszne, wspaniale maślane, delikatne, ale nie za bardzo "nadmuchane".
Ponieważ piekłam zwykle je wieczorami, wiem, że na drugi dzień rano smakują równie dobrze. Jak smakują na drugi dzień wieczorem nie wiem, bo nigdy nie dotrwały. Planowałam używać ich do kanapek, ale nie dało rady. smakują nam bardzo same..., no może z kubkiem kakao. Idealne, na leniwy zagrzebany pod kocem weekend z książką, robótką, czy telewizorem.


A w ogóle to żyję, tylko zalatana jestem :)

październik 11, 2009

Na specjalne życzenie Maleństwa


Pewna żaba

Była słaba
Więc przychodzi do doktora
I powiada, że jest chora.

Doktor włożył okulary,
Bo już był cokolwiek stary,
Potem ją dokładnie zbadał,
No, i wreszcie tak powiada:

"Pani zanadto się poci,
Niech pani unika wilgoci,
Niech pani się czasem nie kąpie,
Niech pani nie siada przy pompie,
Niech pani deszczu unika,
Niech pani nie pływa w strumykach,
Niech pani wody nie pija,
Niech pani kałuże omija,
Niech pani nie myje się z rana,
Niech pani, pani kochana,
Na siebie chucha i dmucha,
Bo pani musi być sucha!"

Wraca żaba od doktora,
Myśli sobie: "Jestem chora,
A doktora chora słucha,
Mam być sucha - będę sucha!"

Leczyła się żaba, leczyła,
Suszyła się długo, suszyła,
Aż wyschła tak, że po troszku
Została z niej garstka proszku.

A doktor drapie się w ucho:
"Nie uszło jej to na sucho!"

Jan Brzechwa


W któryś weekend:

Maleństwo: Chodź na Piortkowską, może będą... żaby.

Ja: Jakie żaby?

Maleństwo: Nie wiem. Ale chcę żabę. Żabę zrób!


Więc zrobiłam.

październik 10, 2009


Im bardziej wieje wiatr,
Bim – bom
Im bardziej wieje wiatr,
Bim – bom
Tym bardziej wieje wiatr
Bim – bom
Do domu wchodzą muszki.

I nie wie zwierz ni człek,
Bim – bom
Choć żyłby cały wiek,
Bim – bom
kiedy tak WIEJE WIATR
Bim – bom
Jak marzną Kotu uszki.


Zima Proszę Państwa idzie, a przynajmniej zimna jesień. Moje głębsze spostrzeżenia na ten temat pozwoliłam sobie umieścić powyżej, parafrazując mruczankę Kubusia Puchatka. Marznące uszy, to moja najgorsza przypadłość. Marzną przez cały rok (latem też), drętwieją i bolą. Coś okropnego.

Zawsze jestem przygotowana - tzn w torbach i kieszeniach noszę chusty, apaszki, szaliczki, berety i czapki rozmaite. Najchętniej już teraz chodziłabym w futrzanej uszatce, ale co będę w takim razie nosić np. w styczniu? Nie chciałam robić za osiedlowego "gupka" - stąd opaska - grubaśna, podwójna "Zorza" i jeszcze nitka cienkiej wełny "Kaszmir".


Pozuje nieznany jeszcze Husky, którego dostałam o siostry ciotecznej w prezencie ślubnym. Reksiowi z łebka spadała.

P.S. Poza tym leczę wstrętnego wirusa, a do tego blogger mi zwariował, konkretnie czcionki.
A jutro jak dobrze pójdzie, pokażę Wam żabę. :D

październik 03, 2009

Światowy dzień robienia kartek


Czyli kartkę mam i ja :)


Ale od początku. Dawno dawno temu (jakoś na wiosnę, albo i wcześniej), poznałam Kamilkę. Kamilka wciągnęła mnie do Uroczyska , (które mój mąż nazywa Dziubalnią). Zajęta ślubem, do Uroczyska dotarłam dopiero we wrześniu, ale od razu poczułam się gorąco przyjęta i mile widziana.

Uroczysko to miejsce... nie, Uroczysko, to Wspaniałe Kobiety, które oprócz codziennych działań zapewniających przetrwanie z dziećmi, mężami, chłopakami, pracą i... bez nich, znalazły czas i energię na - no właśnie, na dziubanie ;) scrapy, decoupage... i inne dobra.

I to właśnie Kamilka napisała do mnie ostatnio: Przyjdź, będziemy robić kartki - nawet te, co nigdy nie robiły, papiery, bazę i co tam Ci będzie potrzebne wezmę.

No i wzięła. A do tego wszystkie Dziewczyny wzięły też dużo cierpliwości, bo jako kartkowy świeżak zadawałam co chwilę jakże inteligentne pytanie: Yyyy i co teraz? albo: Kamilka, ciapać? (tzn. "brudzić" tuszem).

W każdym razie kartkę dzielnie zrobiłam - za co Wszystkim dziękuję.



Related Posts with Thumbnails