lipca 16, 2012

Dzienniczek treningowy

Namarudziłam Squirk, namarudziałm w sklepie, sobie i Maleństwu też marudziłam: Khyyy! Może ONE są za duże!? MOŻE! Ale już za późno albowiem rozpoczęłam khem khem treningi. I chyba nie są. Czas start.

Dzień pierwszy (liczę od posiąścia obuwia)

Dopadła mnie spóźniona żołądkowa zemsta i w nowych butach biegałam jedynie na krótkim odcinku za to szybko i kilka(naście) razy.

Dzień drugi

Osłabiona nieco uskutecznianym poprzedniego dnia "treningiem" wychynęłam z nory jedynie na krótki spacer, aby obuwie treningowe nonszalancko przykurzyć, aby świeżością po oczach nie dawało. Spacer okazał się nawet krótszy niż planowałam bo zawiało, zaciemniło i lunęło. Zdarzenie to uwydatniło poważne braki w moim osprzętowaniu - mianowicie: nie mam KURTKI DO BIEGANIA co w naszym klimacie niemalże wyklucza IMHO obcowanie z tą dyscypliną. ;) (czytaj - zapragnęłam Nike cyclone vapor jacket, bo jest taka słoooodka) Zastanawiam się czy bez kurtki jest sens zaczynać w ogól. Dobra, żartowałam.

Dzień trzeci.

Pół godziny pipczenia krokomierzem i udało mi się go wyzerować oraz ustawić długość kroku. wypipczałąm 51 cm i tak już zostało. Nie wiem czy dobrze, jeszcze nie udało mi się tego jakoś naukowo potwierdzić jaka jest długość kroku przy 160 cm wzrostu. 
Wypełzłam!
3070 energicznych kroków, czyli jakieś 1,5 km.
Na dziś wystarczy.

Dzień czwarty (to dzisiaj)

Przepyszne czeresienki, Szanowna Pani życzy sobie spacerować czy latać? Jeśli Matka Ziemia Szanownej Pani nie starcza - czersienki polecam - od zeżartego  pół kilo - startować można w zawodach balonowych. Tylko chodzi się trochę ciężko. Bieganiem zaś ryzykuje Szanowna Pani, że się obali na wykrocie jakim nierównym i z brzuszkiem czereśni pełnym będzie toczyyyć. To co? Zapakować?

Tak powinna wyglądać rekomendacja sprzedawcy.
Wzięłam 2 kilo.
Zjadłam już połowę.
Pęcznieję, ale oderwać się nie potrafię. Zaraz wychodzę na spacer.

5 komentarzy:

squirk pisze...

Ojtam ojtam, korzystaj z sezonu, jeśli nie jesz owoców w ilości pół tony dziennie to wystarczy zjeśc lżejszą kolację i trochę pomachać łapkami, nie ma co się umartwiać :-)

kot&malenstwo pisze...

Właśnie! Mądrośc Kobieto przez Ciebie przemawia, przecież do pół tony od tych 2 kilo które zjadam dziennie jeszcze mi trochę brakuje, nie ;)?

squirk pisze...

I co, i co, kłusujesz po polach i lasach? Bo ja zaczęłam, kupiłam sobie porteczki i pierwsze bycie gryzioną komarami w lesie
mam za sobą ;-)

kot&malenstwo pisze...

No właśnie ja miejskim kłusowaczem, kłusownikiem jestem trochę popylam ale nie tyle ile bym chciała, bom leń :)

squirk pisze...

Nic mi nie mów, skompromitowałam się wczoraj na rowerze, jak mi Trener Osobisty powiedział, ile kcal spaliłam, to z nerwów zjadłam pół słonecznika.
;-)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails