Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
marca 06, 2014
listopada 03, 2012
Bomb(k)owo, czyli - W fabryce bombek byłam!
Za górami za lasami... jak dla kogo, dla mnie całkiem niedaleko, w Piotrkowie Trybunalskim jest (uwaga, żebym się nie pomyliła): Zakład wyrobu ozdób choinkowych czy jakoś tak. Po naszemu FABRYKA BOMBEK! Na uboczu miasta, wokół naprawdę zrujnowanych fabryk niepozorny budynek a w środku... DZIESIĄTKI TYSIĘCY BOMBEK!
Najpierw miejsce, gdzie nie można robić zdjęć - dmuchalnia (naprawdę się tak nazywa) gdzie panie i panowie... no tak, to dość oczywiste - dmuchają bombki. Szum palników gazowych, gorąc, upał i cieknące szkło, które wprawnym dłoniom daje się formować.
Potem bombki, (przezroczyste bańki i kształty z foremek, są wypełniane kropelkami czegoś srebrnego i glukozą (tyle zapamiętałam). Następnie wędrują do wytrząsarki, która równomiernie rozprowadza to coś srebrne z glukozą w środku baniek.
A potem to już tylko solarium...
plaża...
wypoczynek...
I do malowania! Dla chętnych odwiedzających zakład - stanowisko do malowania bombek. Cieknący klej i kilogramy brokatu. A obok siedzi pani, która z tymi narzędziami radzi sobie naprawdę sprawnie i wprawia nas tym w kompleksy.
Mokry klejowy szkic obsypujemy brokatem.
A pomalowane dzieła odkładamy na taki oto gustowny stojaczek (proszę się tak uważnie w szlaczki nie wpatrywać. Te akurat zostały wykonane przez pięciolatki)
A ta już przeze mnie. Podobno mam talent ;)
A tę kupiłam...
- Poproszę bombkę dla teściowej.
- Z ostrymi krawędziami, to na odpadach z produkcji pani znajdzie...
- Ale ja mam dobrą teściową!
- To proponuję białą z zawijaskami.
Wśród trzech poniżej, jedna jest dla Męża...
Jak by podsumować... Z jednej strony - wewnętrzne dziecko usatysfakcjonowane i oczarowane obcowaniem z brokatem, szkiełkami, kolorami - jak w fabryce Św. Mikołaja. Z drugiej - nie przypuszczałam, że to tak ciężka fizyczna praca w oparach lakieru, przy palnikach, w hałasie itp. żeby powstały kruche bańki.
I taka mała wskazówka: Jak się utytła bombkę w trakcie ozdabiania, to nie należy jej gorliwie odmuchiwać nad miską zawierającą jakieś 0,5 kg brokatu... Dość dokuczliwym efektem ubocznym może być uzyskany z zaskoczenia makijaż wybitnie sylwestrowy, co w pierwszych dniach października jest pewnym naddatkiem estetycznym.
Etykiety:
ciekawe miejsce,
dla dzieci,
przedszkole
listopada 14, 2010
"C.D.N. tylko musze pozmywać" - czyli jak się znika na 2 miesiące
Tymi słowami zakończyłam ostatni post. Było to... drobiażdżek, pikuś, fraszka...22 sierpnia, czyli dwa i pół miesiąca temu. Jeśli ktoś z Państwa chciałby mnie przebić w kwestii zmywania - proszę próbować. Dopóki nie znajdzie się chętny, pozwolę sobie zgłosić się do księgi Guinessa z propozycją bicia rekordu w długości czasu taplania się w Ludwiku ;)(wyobrażacie sobie ile to naczyń?).
Ponieważ blog nie jest wyłącznie o domowych porządkach, ;) ale też o szydełkowaniu i takich tam, a ostatnio skończyłam (a właściwie nie skończyłam) na misiu, to i powrót swój na blogowe łono, właśnie od pokazania misia zacznę.

Miś skończony został chyba ze dwa dni po ostatnim poście, ale na pokazanie go tu już mi zabrakło weny i czasu. Co więcej, On już pracuje - prowadzi razem ze mną angielski dla przedszkolaków i spisuje się bardzo dzielnie.
Zabrakło mi również czasu (i weny) na pisanie, czytanie, kraftowanie, szycie, spanie... no po prostu wsiąkłam. W pracę i pewien bardzo dla mnie ważny i osobisty...powiedzmy - projekt edukacyjny. Tak, to dobra nazwa. I słowa więcej nie napiszę aż do końca.
Podsumowując: Żyję, z Mężem widuję się nocami, podczytuję Was - stęskniłam się, łapki mnie swędzą robótkowo i już nie chcę takich przerw, bo mam coś tam małego malusieńkiego do pokazania przecież. Padanie na pyś, powroty do domu po codziennej kilkunastogodzinnej nieobecności przecież tak zupełnie mnie nie powstrzymały od dłubania. Aż tyle, to się u mnie nie zmieniło ;)
Do zobaczenia wkrótce!
P.S. Nie poszłam zmywać. :D
Ponieważ blog nie jest wyłącznie o domowych porządkach, ;) ale też o szydełkowaniu i takich tam, a ostatnio skończyłam (a właściwie nie skończyłam) na misiu, to i powrót swój na blogowe łono, właśnie od pokazania misia zacznę.
Miś skończony został chyba ze dwa dni po ostatnim poście, ale na pokazanie go tu już mi zabrakło weny i czasu. Co więcej, On już pracuje - prowadzi razem ze mną angielski dla przedszkolaków i spisuje się bardzo dzielnie.
Zabrakło mi również czasu (i weny) na pisanie, czytanie, kraftowanie, szycie, spanie... no po prostu wsiąkłam. W pracę i pewien bardzo dla mnie ważny i osobisty...powiedzmy - projekt edukacyjny. Tak, to dobra nazwa. I słowa więcej nie napiszę aż do końca.
Podsumowując: Żyję, z Mężem widuję się nocami, podczytuję Was - stęskniłam się, łapki mnie swędzą robótkowo i już nie chcę takich przerw, bo mam coś tam małego malusieńkiego do pokazania przecież. Padanie na pyś, powroty do domu po codziennej kilkunastogodzinnej nieobecności przecież tak zupełnie mnie nie powstrzymały od dłubania. Aż tyle, to się u mnie nie zmieniło ;)
Do zobaczenia wkrótce!
P.S. Nie poszłam zmywać. :D
Etykiety:
dla dzieci,
szydełko,
zabawa blogowa
października 01, 2009
Ciapy i coś jeszcze

...zrobiłam powyższe Ciapy. Rozmiar - na moje oko na jakiegoś drobnego roczniaka. Ponieważ w okolicy nie ma takiego - ciapy w szafie czekają na lepsze czasy.
Razem z nimi przyjdzie w szafie czekać na lokatora kocykowi niemowlęcemu, którego zaczątek też widać na zdjęciach. (żeby go tylko mole nie zjadły ;)) Szydełkuję elementy w drodze do pracy tzn. na przystankach. (szydełkowanie bezpośrednio w drodze skończyłoby się niestety bardzo szybko i bardzo źle dla mnie, współpasażerów i obiektu szydełkowanego).
Razem z nimi przyjdzie w szafie czekać na lokatora kocykowi niemowlęcemu, którego zaczątek też widać na zdjęciach. (żeby go tylko mole nie zjadły ;)) Szydełkuję elementy w drodze do pracy tzn. na przystankach. (szydełkowanie bezpośrednio w drodze skończyłoby się niestety bardzo szybko i bardzo źle dla mnie, współpasażerów i obiektu szydełkowanego).
W rzeczywistości kocyk jest bardziej kremowy niż biały - Czterdziestka (a jakże) w kolorze naturalnym (nazywa się toto na etykietce - surowy) i szydełko nr 4. Ciapy zaś - wersja testowa - podwójny Kotek, wzór z książki Claire Crompton Dziewiarskie ABC
A w ogóle, to bardzo bym się chciała nauczyć robić skarpetki. Znalazłam już parę stron, książek traktujących o, ale jakoś weny jeszcze brak, tylko chęci są.
Jeśli by ktoś z Was znał jakiś sposób robienia gwarantujący powodzenie (czyli uzyskanie przeze mnie w efekcie dziergania SKARPETEK, a nie na przykład gustownej, ocieplanej rury do odkurzacza, czy pokrowca na łopaty helikoptera), to bardzo proszę o kontakt.
A w ogóle, to bardzo bym się chciała nauczyć robić skarpetki. Znalazłam już parę stron, książek traktujących o, ale jakoś weny jeszcze brak, tylko chęci są.
Jeśli by ktoś z Was znał jakiś sposób robienia gwarantujący powodzenie (czyli uzyskanie przeze mnie w efekcie dziergania SKARPETEK, a nie na przykład gustownej, ocieplanej rury do odkurzacza, czy pokrowca na łopaty helikoptera), to bardzo proszę o kontakt.
I cukierki wygrzebane jeszcze:
PASIAKOWA - i jej stempelki
NADIM - pamiętniki
NIEZAPOMINAJKA - różności różne
ATA - i Kotki i króliki
ZACZAROWANA - czaruje materiałami
PIEKIELNA OWCA - i masa papierów
DEMON CLEANER II - różne ale bardzo słodkie ;)
KACHASKOWO - różowo cukierkowo
CAFE SZYDEŁKO - torebki serwetki...
w SALONIKU MARCI - coś na jesienne smutki
CAFE SZYDEŁKO - torebki serwetki...
w SALONIKU MARCI - coś na jesienne smutki
u ASICY - scrapowe przydasie
u KATHARYNKI - różne różności
ANYA ES ogłasza- "Się Panie częstują"
ROBACZEK - chce komuś ofiarować misia wełniaczka
MARZANNA - urodzinowe candy z szalem i innymi niespodziankami
MARZANNA - urodzinowe candy z szalem i innymi niespodziankami
u BARBARY - candy w ciemno
w OBSESJI KASIULKA - tajemnicze candy
Etykiety:
dla dzieci,
druty,
szydełko,
zabawa blogowa
maja 06, 2009
Bibi i Didi
Dawno dawno temu...
No nie tak dawno, ale jakiś czas minął odkąd podjęłam się bojowego zadania wykonania Bibi i Didi. Na szczęście dotarły do swoich pięcioletnich Właścicieli, zanim Ci wyrośli z bajek o Barbie :) Kilka obrazków, trochę filcu, włóczka - Kotek... i wykluły się takie oto.
No nie tak dawno, ale jakiś czas minął odkąd podjęłam się bojowego zadania wykonania Bibi i Didi. Na szczęście dotarły do swoich pięcioletnich Właścicieli, zanim Ci wyrośli z bajek o Barbie :) Kilka obrazków, trochę filcu, włóczka - Kotek... i wykluły się takie oto.
Etykiety:
dla dzieci,
filc,
szydełko
marca 20, 2009
stycznia 04, 2009
Misiów kariery ciąg dalszy!
Ojejujej rozpiera mnie duma :)


Misie me brały udział w sesji zdjęciowej z Reprezentacją Polski w Siatkówce!
Efektem sesji jest KALENDARZ na rok 2009 o taki jak TUTAJ
Misie me brały udział w sesji zdjęciowej z Reprezentacją Polski w Siatkówce!
Efektem sesji jest KALENDARZ na rok 2009 o taki jak TUTAJ
Etykiety:
dla dzieci,
różne,
szydełko
Subskrybuj:
Posty (Atom)