Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

marca 04, 2015

Kiri - chusta kocykowa



Kiri - robiona w lipcowe upały (kiedy to było) z resztek "Czterdziestki" Pomysł na zestawienie kolorystyczne rodził się w trakcie dłubania. Naprawdę duuuża i ciepła - świetnie się nosi i jakoś tak... budzi zainteresowanie. Lubię ją :)

września 21, 2014

Różowo - szal Annis


"Ręcznie robione wełniane chusty przypięte w celu zblokowania? Osobiście jestem fanką."



"A po co to tu leży?"




Robiło się szybko i przyjemnie, najnudniejsza część - nabranie na początek ponad 360 oczek. Potem już z górki. Na pewno go powtórzę - ta wersja nie ma nupków, zamierzam zrobić jakąś z koralikami w miejsca nupkowe. Chciałam mieć szal trochę szerszy niż oryginał, więc zawracałam co 2 a nie do 3 oczka jak jest w opisie. Włoczka Kashmir Wnuk (na Allegro dostępny tylko różowy, w pasmanteriach nie ma wcale), druty 5,5, 4 wieczory, 360 m włóczki.

sierpnia 25, 2014

Dzieje się

Nuda, koc, kot, serial i komin ściegiem " telewizyjnym", do kompletu są mitenki i czapka właśnie rośnie. Wszystko dzieje się z resztek, będzie na wyposażeniu samochodu. Ciągle zapominam o takich akcesoriach i zimą mnie zawiewa. Bo... nadchodzi zima 


czerwca 30, 2014

Little Valentine

No, prawie Little Valentine. Chusta, którą wypatrzyłam na forum u Maranty i na Ravelry spodobała mi się bardzo, przez wzór serduszek. Zaczęłam ją robić w styczniu, a skończyłam w lutym w okolicach walentynek...tylko w kolejnym roku :D.

Skupiona bardzo pomyliłam się chyba dopiero w 15 czy 20 rzędzie i od tej pory modyfikowałam wzór w miarę robienia. Lubię ją.

grudnia 16, 2012

Finał Pasiatego i rozległe plany robótkowe




Pasiaty ukończony. 3 tygodnie taki prosty szalik robić, to wstyd. z doskoku, po dwa rządki, głowa się kiwa, już 23.30, głowa opada, drut w oku - znak - że trzeba kończyć i się kłaść spać. No to jak ja mogłam szybciej? Na szczęście całe 160 cm już za mną, zblokowane i (jak Mu Reksio pożyczy) Małżonek może szyku zadawać!

Aktualnie na szydełku z Czterdziestki chusta dla ukochanej Babci mojego Męża. Babcia już nie robótkuje, ale On w szufladzie trzyma (bo już nie nosi) zrobione przez Nią swetry. I teraz poprosił mnie i robótkę dla Babci na gwiazdkę. Wzór prosty, ale wdzięcznie wyglądać będzie jak już obrębię brzegi czymś ładnym i zblokuję.


 A jak to zejdzie z szydełka to mam tyle pomysłów...

 - dla jednej Takiej Ani Lalę obiecaną wykończyć (jakkolwiek by to nie brzmiało),

 - Kominek z listkami na drutach  -właśnie znalazałam piękny wzór u Maranciaków,

 - albo Inspira Cowl, żeby mi do czapki Wurm pasował,

 - czapkę z sową (nie wiem kto by ją nosił, bo ja mam dzięki Magdzie cieplutką "Wurm") ale jest tak ładna, że Maleństwo bym namówiła,

 - chcę się nauczyć robienia bombek na drutach (chociaż o tej porze roku, powinnam pododawać trochę rzędów do przerabiania, żeby mi wychodziły jajka, bo zanim tę sztukę pojmę - Wielkanoc będzie)

 - Chciałabym się dorobić jakiejś chusty albo szala w stylu estońskim, "wedding ring scarf" włóczkę Angel mam, druty mam, tylko umiejętności jeszcze za mało,

 - Marzę o zrobieniu własnych skarpetek - włóczkę mam, magic loop umiem, druty mam - nie mam wzoru/opisu/schematu który bym rozumiała, a z umiejętnościami... patrz pkt. wyżej,

 - na Ravelry mój album ulubionych puchnie... tylko doba w godziny dodatkowe nie puchnie!


grudnia 02, 2012

Pasiaty w robocie





W 2011 zrobiłam Mężowi coroczny szalik. Z włóczki Magic Fine, cieniowanej, bardzo ładnej, ciepłej. Pamiętam że nawet szybko się uwinęłam, w jeden weekend. Tylko ten szalik mimo kolorków ładnie w siebie przechodzących jakiś smutny, nijaki mi się wydawał. Zakradałam się, nadprułam kawałek, przerobiłam przetykając szarą "Czterdziestką" i moim zdaniem zyskał na wizerunku. Na zdjęciu pasiaty w robocie. Jednego przybywa, drugi topnieje.


A jakby kto chciał grudniową niespodziankę to warto zajrzeć do Minimyszy :)

listopada 25, 2012

Wurm Romantic

Wurm, worm... robaczek po prostu. Wzór bardzo popularny na Ravelry ja zobaczyłam na Facebookowym Setnym Spotkaniu Robótkowym. Jedna z przedstawiających tam Dziewczyn pokazała czapkę Wurm z pięknej wiśniowo zielonej Himalayi. Ponieważ jestem w posiadaniu sporej ilości pięknej cieniowanej Magic YarnArtu 100 % wełny, nic nie stało na przeszkodzie, żebym sobie taką zrobiła... nic, prócz niemocy w rozszyfrowaniu opisu. Zupełnie nie działał mi na wyobraźnię. Magda (Ta od Wurm co mnie urzekła) Podesłała mi tłumaczenie wzoru i poszło bez przeszkód. 




Wersja podstawowa WURM jest unisex w stylu "na krasnala". Ładna, ale ja wyglądałam jakoś łyso. Stąd  wersja Romantic z kwiatkiem i listkami. Podoba mi się.

listopada 14, 2011

12/12 otulaczocieplacz






Za ostatnie pieniądze w Antwerpskim Starbucks'ie kupiłam sobie kubek, który towarzyszył mi całe wakacje. W sezonie jesień/zima 2011 zyskał nowe wdzianko. Teraz kawa mi na pewno nie wystygnie!

października 20, 2011

12/12 Broszka


Jest lipiec, prawda? Bo jeśli by nie był lipiec, to by znaczyło, że się poważnie spóźniłam z wykonaniem zadania lipcowego w projekcie 12/12.

No dobra, przyznaję się. Nie jest lipiec, jest październik, ale jest i broszka. Rozgrzeszam się i zabieram za kolejne zadania z projektu.

marca 14, 2010

Zielono mi - wizyta w krainie Nigdy-Nigdy


Mam kilka rzeczy z którymi wiąże się moje "od zawsze" przeświadczenie - NIGDY. Już tłumaczę:

Nigdy - nie nauczę się pływać, bo jakoś nie jestem do tego stworzona... Nauczyłam się. Trzy lata temu.

Nigdy - nie upiekę ciasta drożdżowego, bo kapryśnie i za trudne... Upiekłam. Co więcej, drożdżowe najlepiej mi wychodzą.

Nigdy - nie pojmę drutowych wzorów ażurowych, a już na pewno nie starczy mi energii, by zrobić takim wzorem szal...

Na zdjęciu widzicie Reksia w szalu z włóczki Firenze Tiftik, na drutach nr 4,5 zrobiony... no właśnie wzorem ażurowym. Ma 220 cm długości i 58 szerokości. Na początku było ciężko, bo nie miał mi kto pokazać jak ma wyglądać narzut. I jeszcze doszłam do tego, że na drutach robię po heretycku, a o liczeniu oczet nawet nie wspomnę... Ale dzięki pomocy piszących na forum Robótki na drutach GW, udało się. Dumna jestem niesłychanie, bo było to moje olimpijskie wyzwanie robótkowe. Skończyłam co prawda jakieś 2 dni po olimpiadzie, ale to i tak niezły wynik ;)

P.S. Mam jeszcze parę takich "nigdów" do zwalczenia. O jednym będzie nawet w następnym poście :)

A! I jeszcze Candy.

U Baglady - wzory dla dzieci


W Cukierence - słodkości

lutego 15, 2010

Zamiast Reksia





Na śniegu ja, opatulona chyba we wszystkie ubrania jakie posiadam (pod spodniami mam getry i polarowe spodnie od piżamy), tarzam się po zamarzniętym Zalewie Sulejowskim. Na głowie czapka i chłodnia kominowa, czyli zimowy zestaw obowiązkowy.

stycznia 17, 2010

Cel - Szal!

Włóczka: Czterdziestka

Cel: Szal

Wzór: Ładny ma być!

Technika: Druty. Albo szydełko. Albo druty... albo no nie wiem.


Zaczęłam od drutów dawno dawno temu (gdzieś w listopadzie). Upatrzyłam sobie wzór na łatwy szal podany przez Dagny to mój pierwszy opanowany wzór ażurowy. Wcześniej byłam przekonana, że opanowanie planowych dziurek w dzianinie, jest poza moim zasięgiem. Jednak nie. Udało się i zaczęłam. Ale! Bardzo powoli mi idzie. No i zastanawiam się czy mi się jeszcze podoba ten wzór z tej akurat włóczki? Mam trzy motki cieniuteńkiego moheru Angel. Może kiedyś z niej zrobię tym wzorem szal mgiełkę? Będzie lżejszy, zwiewny...

Niedawno zaczęłam z tej samej Czterdziestki szydełkowy szal w kwiatki



Ten przyrasta zdecydowanie szybciej, wzór też jest ciekawy...

I to pachnie i to nęci...

To pisałam ja
Kot - Osiołek

stycznia 09, 2010

Chłodnia kominowa

Wiem, dziwny tytuł i na oko nieadekwatny, bo to na zdjęciu ma grzać, a nie chłodzić, ale Mąż mi powiedział, że te duże "kominy" to nie kominy, a chłodnie. Więc, ponieważ mój wytwór jest duży, nie jest kominem a chłodnią. Kominową. Pod tą czapką wbrew pozorom nie skrywa się moje cudne lico, a lico... tak, zgadliście - Reksia. Cały komplet jest z Zorzy i Kalinki. Kalinkę granatową kupiłam 100 lat temu...No dobra, jakieś 8 lat temu i do tej pory nie mogłam zużyć. Nawet po ukończeniu chłodni kominowej i czapki (czapka ma podwójną włóczkę Kashmir i jedna nitkę Kalinki), jeszcze mi trochę zostało. Wszystko robiłam na drutach Addi rozmiar 4,5. Chłodnia robiona dookoła, czapka zszywana.

Na obrazku powyżej widzicie chłodnię kominową zamotaną podwójnie, zastępuje szalik. Jak się pewnie domyślacie, kiedy ja ją noszę, na zachodzi mi na stopy ja Reksiowi, ale i tak całkiem sporo zasłania.


Jeśli chłodnię kominową zamotamy z przodu, to otrzymamy układ zwykłego komina - opatulenie szyi i głowy w formie kaptura.


Chłodnia zamotana z tyłu, daje fajny efekt szalika i luźnej czapki.


Tadam tadam, chłodnia ma z jednej strony dziurki i przewleczoną aksamitkę, dlatego może być też narzutką.

Chłodnia na płasko, jeszcze przed blokowaniem. Ależ jestem z niej dumna :)

listopada 29, 2009

Szalik Maleństwa & i Mr. Frog's scarf

Znana Wam już żaba, ze zwykłej żaby awansowała na Mr Froga, pomocnika mojego męża. Zabiera go ze sobą do pracy i korzysta z niego w czasie lekcji. Nie wiem dokładnie na czym to polega i boję się pytać ;)

Czuje się z nim niewątpliwie bardzo związany, bo w kolejkę robótkową, musiałam na jego prośbę wepchnąć szalik dla żaby, koniecznie taki sam jak mężowski.

Szczegóły na zdjęciu. Na dole szalik Maleństwa, na górze Mr Frog odziany w swój osobisty...scarf.

listopada 27, 2009

Dawno, dawno temu... Moje ulubione modele

Marzy mi się taki, tylko z inna górą (mógłby być golf) i w jakimś innym kolorze, bo rudości zupełnie nie dla mnie.. Model z roku 1997 lub 1998 (z tyłu jest mowa o premierze "Anny Kareniny")


Taki to nawet podobny mam. Robiła Mama Przyjacióły.



Chyba 1999. Dziesięć lat, ale nawet stylizacja się nie zestarzała :)


To moje ulubione modele ze zgromadzonych z Twojego Stylu. Obiecuję solennie, że... kiedyś je zrobię :)

listopada 21, 2009

Dawno, dawno temu...porcja trzecia

1997 lub 1998, bo na drugiej stronie coś o przyszłości i Roku Tygrysa piszą.


Maj 1998 lub1999, na drugiej stronie Fridę Kahlo nazywaja odkryciem mody 1998.
To z zamiarem zrobienia tego topu kupiłam Kalinkę granatową, która czekała na swoje przeznaczenie około 8 - 9 lat. Teraz skończy razem z czarną Zorzą wpleciona w komin.


1995 lub 1996, na drugiej stronie mowa o nowościach paryskich pokazów jesień-zima '96.

Zostało mi tych kartek jeszcze kilka w najbliższym czasie pokażę Wam modele ulubione, oczywiście nie zrobiłam żadnego z nich, ale może kiedyś...

Z robótkowym pozdrowieniem: Darz Drut!

:)

listopada 15, 2009

W co by tu ręce włożyć?

Priorytet priorytetów, to szalik dla Maleństwa (to niebiesko-czarne), który rośnie rośnie i urosnąć nie może (mowa w dalszym ciągu o szaliku, nie o mężu mym, który już urósł w życiu wystarczająco).

No i czapka do kompletu (ta jest jeszcze zupełnie w kłębku)

Śliwkowa cieniowana, włóczka od Secret Pala sprzed roku. Czekała, bo jest tak piękna, ze bałam się ją zepsuć, docelowo ma się stać szyjogrzejem i czapeczką, ale obrazu ostatecznego brak. Obok fioletowa cieniowana od mojego ostatniego Secret Pala - też się boje zepsuć, bo cudna i ręcznie malowana to tego.

Czarny zewłok z czarnego Kashmiru, to próbka prostego szala ażurowego wg. przepisu Dagny. Wierzyć mi się nie chce, że te piękne ażurowe szale, które oglądam na Waszych blogach, też tak pokracznie wyglądały w fazie prenatalnej, więc pracę nad nim zawiesiłam.

Morski kłębek, to 1/5 moich zapasów Czterdziestki w tym kolorze. Na razie do podziwiania, co z tego będzie - nie mam pojęcia. Miał byc komin, ale może będzie golf?

Czarne fragmenty pod spodem, to resztki Zorzy. Komin będzie chyba z niej, żeby nie było smutno połączę ją z granatową Kalinką, którą kupiłam... jeszcze na studiach (czyli jakieś 8 lat temu?) żeby zrobić Księżycowy Topik z Twojego Stylu (skan już wkrótce ).

Pod spodem w gustownych reklamówkach znajdują się między innymi elementy królików w różnym stadium rozwoju...

...i co ja mam teraz zrobić?

Wy też tak macie?

listopada 13, 2009

Dawno, dawno temu c.d.

Ta srebrnoszara sukienka od lat mnie zachwyca. Może kiedyś... :)



Jeszcze kilka opisów modeli Twójstylowych ;) Chyba z okolic 97/98 roku.

Na deser zostawię opis sweterka z warkoczami na rękawach, z 1992 roku. Mam całą gazetę, numer październikowy. W środku jeż też wkładka z wykrojem spodni z podwyższona talią, dokładnie takich, jakie były bardzo modne w ubiegłym roku. (Czy wciąż są modne, tego nie wiem, bo faszionistka ze mnie żadna, choć mąż czasem nazywa mnie szafiarą ;) )

listopada 12, 2009

Dawno, dawno temu...


To wszystko to chyba koniec lat dziewięćdziesiątych, może nawet rok 2000? Nie jestem w stanie tego odtworzyć.
Czyli kiedy jeszcze chodziłam do liceum, lubiłam przekopywać stare egzemplarze Twojego Stylu w poszukiwaniu ciekawostek. Ciekawostkami były niewątpliwie strony z modelami do wykonania na drutach. Ja te kartki wyrywałam i wkładałam do segregatora "na zaś". Trochę później, na studiach znajdowałam w antykwariacie jakieś pojedyncze egzemplarze i... znów chomikowałam opisy. Wydawało mi się, że jak z Twojego Stylu, to taka klasa sama w sobie. Szyk i szał :)

Teraz nabierają wartości antykwarycznej, tu i ówdzie pożółkłe, nadgryzione zębem czasu i koszatniczki...

Podzielę się z Wami. Może ktoś zrobi? Toż to prawie vintage ;). Póki co trzy modele, mam jeszcze kilka w zanadrzu.

października 10, 2009


Im bardziej wieje wiatr,
Bim – bom
Im bardziej wieje wiatr,
Bim – bom
Tym bardziej wieje wiatr
Bim – bom
Do domu wchodzą muszki.

I nie wie zwierz ni człek,
Bim – bom
Choć żyłby cały wiek,
Bim – bom
kiedy tak WIEJE WIATR
Bim – bom
Jak marzną Kotu uszki.


Zima Proszę Państwa idzie, a przynajmniej zimna jesień. Moje głębsze spostrzeżenia na ten temat pozwoliłam sobie umieścić powyżej, parafrazując mruczankę Kubusia Puchatka. Marznące uszy, to moja najgorsza przypadłość. Marzną przez cały rok (latem też), drętwieją i bolą. Coś okropnego.

Zawsze jestem przygotowana - tzn w torbach i kieszeniach noszę chusty, apaszki, szaliczki, berety i czapki rozmaite. Najchętniej już teraz chodziłabym w futrzanej uszatce, ale co będę w takim razie nosić np. w styczniu? Nie chciałam robić za osiedlowego "gupka" - stąd opaska - grubaśna, podwójna "Zorza" i jeszcze nitka cienkiej wełny "Kaszmir".


Pozuje nieznany jeszcze Husky, którego dostałam o siostry ciotecznej w prezencie ślubnym. Reksiowi z łebka spadała.

P.S. Poza tym leczę wstrętnego wirusa, a do tego blogger mi zwariował, konkretnie czcionki.
A jutro jak dobrze pójdzie, pokażę Wam żabę. :D

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails