czerwca 10, 2010

Sówkowa spódnica z dżinsów i nowa torba, też sówkowa

Były sobie dżinsy, które pewnego pięknego dnia przetarły się... tam gdzie słońce nie dochodzi. Szkoda było wyrzucać, głupio było zadkiem świecić, zostały więc odłożone na później. Przedwczoraj uznałam, że później już jest - i w jeden wieczór powstała spódnica. Dziś miała premierę w pracy.
A tutaj torebka sówko, albo szyszkopodobna. Efekt ostatniego szyciowego weekendu. Inspirowana przepisem z tegorocznej kwietniowej Burdy.

Tu dzisiejsza prezentacja "dzieł" i otoczki. Czyli spódnica, sówka, torebka, zmemłana i podkasana koszulka, nienaturalnie palona słońcem stopa i plac zabaw w tle. Góry na zdjęciu Reszta kadłuba wysoce niewizyjna w ostatnich dniach, albowiem pylą trawy, topole czy jakiś inne zielone gówno w związku z czym mam pierwszy raz w życiu monstrualny katar alergiczny ze wszystkimi przyległościami, czyli nos jak Rudolf, oczy jak Garfield i działające tylko pół mózgu.

I to tyle.

Źienkuje Państfu za uwage, boniebasz bab katar, koncze da dziś.

czerwca 04, 2010

Wracam - z dużą torbą

Przód tyłu

Pokażę Wam co ostatnio (noo po kawałku w ciągu trzech tygodni i jeszcze z przerwą na serwisowanie) udało mi się stworzyć.

Tył przodu
Ten dyndoł to chustecznik na karabińczyku

Kieszonka na butelkę z wodą i zawiązane uszy, co by się góra nie rozłaziła

Uszy boczne poglądowo rozwiązane

Środek i część ekwipunku codziennego


A poza tym...

...praca, praca, praca... i końca nie widać. Ostatni miesiąc mocno mi dał w kość. Choć i satysfakcja jest i widoki zawodowe na przyszłość ciekawe, ale roboty mnóstwo. Przynajmniej w tygodniu - od rana do wieczora...

W weekendy czasem studia ( czwarte, ale co mi tam ;) ), a czasem szycie. Niestety Maryla zastrajkowała i wzięła się popsuła, ale już ją w serwisie doprowadzono do porządku. Wyjechała ode mnie na tydzień, ponieważ okazało się, że mój talent pedagogiczny nie sprawdza się w przypadku przywoływania do porządku zbuntowanego chwytacza (cokolwiek to jest), potrzebna była zatem pomoc specjalisty.

Ale już jestem. I ja i Maryla. I zaczarowana torbami z Zielonego wzgórza, oraz Ikeową tkaniną w liski, białe króliki, gruszki i kropy uszyłam swoją wielgaśną torbę. Kombinowałam, przeszywałam, mało prułam, zrobiłam dziurki na guziki, zanim owe guziki kupiłam, wymyślałam gdzie królik, gdzie kieszonka, gdzie osiołek a gdzie gumeczka. I jest! A ja chodzę z nosem w górze, i nieskromnie odnajduję w sobie niezwykłe manualne, szyciowo - konstrukcyjne zdolności. I proszę mnie z tego błędu litościwie nie wyprowadzać. Niech mam coś od życia ;)

P.S. Tipsiaki nie moje ;) Ani chybi ja bym sobie takimi wkłuła oczęta. W robieniu zdjęć pomagała mi koleżanka z pracy.
Ona ma i oczy i tipsy.Jednocześnie. Ja bym musiała wybierać.

maja 04, 2010

Refashion, czyli żadna koszula nie jest już bezpieczna!


Maleństwo: Taka fioletowa... znudziła mi się... I rękawy ma za krótkie...

Ja: Mogę ją pociąć?

Maleństwo: Zrób z nią co chcesz.



No to zrobiłam. Okrągły dekolt, falbanki, koronki, szeroki dół, nawet zaszewki tu i ówdzie... no i ten fiolet!


P.S. Na pierwszym zdjęciu w tle - kosz z materiałami i kolejnymi koszulami do modernizacji :)

maja 03, 2010

Moja druga torebka

Przetestowana na imprezach w ten weekend. Funkcjonalna - komórka, puderniczka i sweterek swobodnie się mieszczą.

A tu torebka, wspomagana moją bladą dłonią, ukazuje Wam swe szlachetne wnętrze.


Torebek nigdy za dużo, w głowie ciągle nowe pomysły i tekstylia rozmaite w kolejce czekają. Materiał, to wynik napadu na IKEĘ ( ja odmieniam, bo się da ).

P.S. Oczywiście: Co jest krzywe, miało być krzywe.

kwietnia 19, 2010

Za-paśnik


Za-paśnik, bo za-miast paska, i na za-pasy. No dobra, zapasów się tam dużo nie zmieści, ale i tak się przydaje, albowiem: bieganie po pracy z telefonem prywatnym i służbowym wkurza mnie niemiłosiernie. Jak biegam bez telefonów, to za mną biegają z dzwoniącymi, bo akurat ktoś ma mi coś do powiedzenia i... dzwoni. Do tego jakaś chusteczka się przydaje, nożyczki i szpilki, bo akurat trzeba przypiąć dekoracje, a czasem jeszcze kluczyk od szafki wziąć... Kieszenie mi nie wytrzymywały, powstał zatem ON. Za-paśnik.




Wymyślony od początku do końca przeze mnie, uszyty też.

P.S. Tradycyjnie też dodam, że co jest krzywe miało być krzywe, lub w naturze na aż tak krzywe nie wygląda ;)

kwietnia 18, 2010

Pierwsza torebka, królik i koniki, czyli wolna niedziela, maszyna i ja

Wciągnęło mnie to szycie... mówię Wam! Maleństwo namawia mnie do rzucenia pracy i poświęcenia się królikowaniu torebkowemu. Nieskromnie przyznam, że i ja z efektów mojej bardzo krótkiej i dorywczej (od 8 marca, tylko w weekendy, i to nie wszystkie) znajomości z maszyną Marylą Łucznik jestem zadowolona. Oto przed Wami efekty niedzielne - czyli dzisiejsze.



Królica bezimienna

Moja pierwsza torebka - na jabłka, albo na cukierki :)

Niestety tylko czasem mam chwilę, żeby zasiąść do szycia. Może i lepiej, bo jeszcze bym jakieś ubrania zaczęła tworzyć i potem trzeba by było w tym między ludźmi chodzić... ;)

kwietnia 10, 2010

...

Sympatie i antypatie nieważne...

PRO SZE ZWONIDŹ JEŹLIKTO HCE PO RADY.

Inskrypcja przy drzwiach Sowy Przemądrzałej natchnęła mnie do napisania tytułu. Bo jak to inaczej nazwać? A! Już wiem:

CRAFTUNKU! POMOCY!

Pod linkiem znajdziecie blog na który wklejam linki do TUTORIALI znalezionych w sieci. Ostatnio najczęściej z kategorii "szycie" ale sądzę, że warto zaglądać. No w każdym razie ja tam zaglądam, więc nie będę prosiakiem - podzielę się :)

kwietnia 06, 2010

Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?


Nie mam pojęcia, ale bardzo chciałam uszyć owcę poduszkową. Ta na zdjęciu już przetestowana, dlatego taka wymiętolona. Inspiracją były podesłane mi ostatnio przez Karolinę zdjęcia jagniątek. A teraz owca i ja idziemy spać. Dobranoc.
Beeee :)

marca 27, 2010

Szybko i słodko


Przepis na szybkiego Snickersa podała Hooda na forum GP

Cytuję:

Na mały torcik - średnica 25cm

1 paczka (ok 100g) solonych prażonych orzeszków - idealnie prażonych niesolonych ale ciężko kupić takie
2 opakowania herbatników Petitki
pół kostki masła
1 puszka gotowego karmelu lub gotowanego 2,5 godziny mleka skondensowanego, słodzonego
100 g mlecznej czekolady

herbatniki zmielić lub dobrze pokruszyć, wyrobić z masłem, wyłożyć masa dno tortownicy i
schłodzić. Słone orzeszki dobrze przepłukać na sitku, wrzucić na sucha patelnie i na minimalnym
ogniu osuszyć mieszając cały czas, żeby się nie przypaliły.

Podgrzać karmel w mikrofali do płynnej konsystencji - oczywiście wcześniej wyjadając z puszki:-)

Utrzeć czekoladę na tarce.

Polać masę herbatnikową ciepłym karmelem, wysypać na to orzechy i posypać czekolada.

Schłodzić na kilka godzin w lodowce i podawać.


Robiłam w prostokątnej, długiej foremce. Mnie smakowało, Maleństwu smakowało. Zresztą jak mogłoby Mu nie smakować coś, co jest karmelowo-orzechowo-czekoladowe? :D

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails