Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

grudnia 06, 2012

Koń jaki jest każdy widzi?

Odwiedzając kiedyś wspólnie z Mężem pasmanterię naraziłam Go na nie lada stres. Nie, nie przy kasie - wcześniej, w czasie oglądania zawartości gablot z niezwykle interesującym towarem. 
 - Patrz! - szepnął ciągnąc mnie za rękaw - Żółwik!
Faktycznie, na jednej z półek leżał mały bawełniany żółw.
 - Taaa widzę, to igielnik.
 - Igielnik? Na igły? I tak się w niego wbija? - Małżonek wydawał się zaskoczony.
 - No wbija, wolałbyś żeby Ci się w stopę szpilki wbiły?
 - Nie mógł bym go kłuć. On ma oczy!

To była niezwykle pouczająca wyprawa. Kiedy konstruowałam igielnik dla siebie, pamiętałam, żeby nie miał oczu.


Właściwie był to próbny konik - w pierwszych dniach posiadania maszyny, skleciłam kilka koników. Wychodzi mi na to, że był jedną z pierwszych uszytych przeze mnie maskotek. Pozostałe wywędrowały do ludzi a ten, z racji swej wątpliwej urody został ze mną, by ciężko pracować.

Warto odwiedzić blog Alexls, żeby zobaczyć jaka jest podobno najpopularniejsza forma igielnika. To właśnie tym tematem zainspirowana postanowiłam uhonorować konika wpisem. Zasłużył.

czerwca 13, 2012

12/12 Om nom nom nom...


Czerwcowe wyzwanie projektu 12/12 dość szybko doczekało się realizacji, rzekłabym - wcielenia. Opętana Muppetami wykorzystałam Ciasteczkowego Potwora. Po pierwsze jest...no, powiedzmy -  twarzą mojej makatki, a poza tym cytat z niego - mam nadzieję - doskonale nadaje się do komentowania moich cukierniczych poczynań. W planach kolejne Muppety wg wzorów od Michelle. Marzy mi się taka Muppetowa narzuta...

czerwca 09, 2012

Little Bird

Zwiedzając strony dotyczące mojej nowej korby, czyli Paper pieced, natknęłam się na wspaniałą inicjatywę - blog z bardzo ciekawymi, darmowymi wzorami - Fandom in Stitches
Postacie z kreskówek, gier, motywy filmowe, bohaterowie Mappetów i Ulicy Sezamkowej... po prostu SZAŁ! Przeczytałam tam prośbę o zgłaszanie się osób chętnych do testowania wzorów. A co mi tam - spróbuję, pomyślałam i wysłałam zgłoszenie do Michelle (twórczyni wzorów) Już za parę minut miałam odpowiedź, oraz dwa wzory do wypróbowania. Wybrałam Little Bird - ptaszka z Ulicy Sezamkowej. Uszyłam go w dwa wieczory. Moim skromnym zdaniem wygląda jak żywy!

While visiting websites dedicated to my new interest which is Paper pieced, I came across a wonderful initiative - a blog with very interesting free patterns - Fandom in Stitches.
Cartoon and games characters, movie motives, fellows from Muppets and Sesame St. - what a craze! I found there an announcement to all the people keen on testing new patterns. Well, why not try? - thought I and sent an application to Michelle (the author of the patterns). A few minutes later I got the answer together with two patterns to try out. I chose Little Bird - a birdie from Sesame Street. It took me just about two evenings to sew it. IMHO the little guy looks like a livin' bird ;)

Michelle prowadzi swój blog O TUTAJ JEST link do wpisu o Little Bird :)  Stworzyła już wiele ciekawych wzorów PP. Tworzą również jej znajome, to taka ogólnoświatowa inicjatywa. Schematy do nich znajdziecie na Fandom In Stiches - zajrzyjcie tam koniecznie!

Michelle runs her own blog HERE YOU CAN FIND the link to Little Bird :) She has created many interesting PP patterns, just like her friends, it's a kind of multinational thing. You can find the patterns on Fandom In Stiches - definitely a place to visit!

maja 29, 2012

Gruszka

 Gruszka w oddali.

 Zdjęcie poglądowe z kartka formatu A4


Godzinka natchnienia i bawełniana pikowana gruszka gotowa. Osobiście cięta ze skosu lamówka, pozostała z narzuty i napis wyszyty maszynowo. Całość przyda się w przedszkolu - zawiśnie na niej jadłospis.

maja 28, 2012

12/12 majowy Papierowy Patchwork

Proszę Państwa oto świeczka. Chyba nie macie żadnych wątpliwości...



Majowe wyzwanie było dla mnie wyzwaniem no takim że ho ho. Ambitnym! Naoglądawszy się cudeniek uszytych sposobem PP (Paper Pieced) zapragnęłam i ja zmierzyć się z tym zadaniem. Wczoraj po 23.00 zabrałam się za docinanie szmatek. Wybrałam świeczkę bo: była tematem majowym i... miała tylko 8 elementów. Na początek wystarczy. Wydrukowałam sobie na zapas 3 schematy - jeden popsułam, jeden wykorzystałam a jeden mi został na pamiątkę. Technika bardzo mi się spodobała, na pewno się teraz w niej rozszyję z przyjemnością.

A świeczka? (bo to JEST świeczka, ambitni z dobrymi chęciami świeczki się tam dopatrzą ;) ) - przyda mi się do jakiejś bożonarodzeniowej dekoracji.

W kolejce już czekają nowe wzorki, aż nie wiem za co się zabrać. Chyba serca wskoczą pod maszynę, bo śluby się u znajomych szykują.

maja 19, 2012

Nałożnica


 Nałożnica narzuta mi wyszła z planowanej małej narzutki na pojedynczą sofkę. 

215/165 cm
Pod słońce ale z wiatrem. Trudno się wczoraj zdjęcie robiło, w roli stojaka - ulubiony dwumetrowy Mąż.



 Pierwsze w życiu próby pikowania "lotem trzmiela". Nie oszukujmy się, - póki co w moim wykonaniu to "wstawiony szerszeń"

Szlachetnego zewłoka część spodnia.

Dane techniczne:

tkaniny: Głównie Ikejańskie, jedna koszula, kawałek sukienki kawałek pozostały po zwężonej poszewce, części dwóch zasłonek i jakieś ścinki.

nici: Z pakietu Lidlowego dostępnego w sklepach przed rokiem. W sumie jakieś 1,5 km.

czas poświęcony: Myślałam, że potrwa to dłużej.

wnioski ogólne: Bakcyl patchworkowy bez wątpienia złapany. Obmyślam kolejne projekty.

kwietnia 14, 2012

12/12 - Chanelkowata, czyli wiosna w klimacie retro.


"Paaani, jemu się tak chce dzisiaj robić jak mnie szczekać!" - powiedział do mnie pomocnik szewca, kiedy po raz trzeci tego dnia pojawiłam się w drzwiach zakładu ściskając w rękach prawie ukończoną skórzaną torebkę.. Do pełni szczęścia i obrazu mego dzieła brakowało tylko zapięcia. Napę sobie wymyśliłam. I ta napa stała na przeszkodzie , żebym ukończyła swój kwietniowy wkład w projekt 12/12.




 - To może ja przyjdę za godzinę?  - zapytałam odkrywając w sobie ciągle nowe pokłady cierpliwości.
 - Może pani...a może tu obok w parasolach nabiją...?
 - Obok? W parasolach?
 - Tu, dwadzieścia metrów dalej jest naprawa parasoli, napy tez nabijają.

Pofrunęłam. Drżącymi dłońmi podałam panu wypieszczone kawałki skóry i bawełny.

 - Usługa ma być ekspresowa, czy za dwa dni pani przyjdzie odebrać?

PFFFff

  - EKSPRESOWA!
 - No, to cena będzie wyższa.

Zadrżałam...

 - Cztery pięćdzięsiąt.
Uff

I już. Miałam ją. Torebkę,  na kwietniowe wyzwanie i przedstawiciela na konkurs Łucznika - Wiosna w klimacie retro.

Startuje w kategorii nr 3. - Akcesoria, dodatki, torebki w stylu lat 20 i 50tych. Wybrałam inspirację torebką Chanel 2.55

W lutym 1955 roku premierę miała pierwsza torebka Chanel 2.55, w kwietniu 2012 roku premierę ma moja, inspirowana chanelką. Łucznikowy konkurs dał mi doskonały pretekst, żeby z second hand’owych spodni uczynić coś modnego, inspirowanego klasyką. Torebek nigdy nie za wiele, rzuciłam się zatem na artykuły traktujące o słynnej torebce i bogata w wiedzę ruszyłam do działania, by łączyć modowe epoki. Pierwowzór był pikowany, ale uznałam,że w wiosnę wejdę przebojem. Zamieniłam pikowanie na napowanie - moje kawałki skóry miały napki maleńkie… uznałam, że torebka zyska trochę ostrzejszego rysu. Chanelki początkowo produkowane były w kilku tylko kolorach – czarnym, beżowym, brązowym i…granatowym. Doskonale! Taki właśnie kolor ma moja. Świetnie będzie pasować do modnego w tym sezonie trendu marynarskiego. Każda, miała wnętrze z czerwonej skóry - mnie w środku też czerwono, ale ożywiłam trochę „czeluść” torebki wszywając must have tego sezonu, czyli kwiatową łączkę. Kolejne nawiązania do oryginału, to zewnętrzna, tylna kieszonka (kiedyś na bilecik od wielbiciela, dziś na bilecik…MPK), oraz łańcuszek z przepleciona skórą. 

Na początku było tak:


 A potem tak:

A teraz to już tylko pozostaje mi za siebie trzymać kciuki (potrzymajcie proszę  i Wy) i torebkę nosić.

marca 21, 2012

Wiosnę widziałam!

Wiosnę bibułkowo, foliowo, tildową. W przedszkolnych dekoracjach zamieszkał tildowy strach na wróble. Wcale nie straszny (mam nadzieję), bo uśmiechnięty.


Do wygrania fantastyczna bransoletka ze srebra i kolorowych opali. Polecam Wiosennie!

marca 12, 2012

12/12 Wariatka tańczy


Marzec, to i Osiecko się jakoś tak zrobiło, stąd tytuł... Tańczy tańczy a jak skończy to ją nogi boleć mogą. Tak się dzieje jak się w szpilkach hasa... Zatem przed Państwem dokumentacja fotograficzna wyzwania marcowej zabawy blogowej 12/12 - kapcie.

Kapcie poszpilkowe. tzn do założenia po nadwyrężeniu chodzeniem w szpilkach, czy innych butach na obcasach w których wiadomo -  świetnie się do zdjęcia pozuje, ale generalnie co tu się oszukiwać,  wygodniej się w  nich siedzi niż chodzi. W poniższych wręcz przeciwnie. Miękkie, pluszate, wdzięczne, bezpieczne ach i och.


 Dwie pary uszyłam na próbę - jestem zachwycona. Na pewno będą kolejne. Wszystko wg książki Tilda, przytulne dekoracje. Postanowiłam sobie, że wyzwaniowe twory w miarę możliwości będę głównie recyklingowe. Tym razem się udało - nogawki dżinsów (w pracy dostałam, dzięki Agata:)), resztki polaru, guziki, koraliki i wstążeczka którą była przywiązana metka spodni w Carry :)


 Ujęcie imprezowe ;)

 I jeszcze jedno, bo mi jakoś grubo kostka na poprzednim wyszła.

Teraz nawet jak ktoś ma parkiet - śmiało może mnie na domówki zapraszać. Dziurek obcasami  nie porobię!

sierpnia 21, 2011

Klamkot

Dłuuga przerwa w szyciu, ale jeszcze coś pamiętam. Jest Klamkot dla czterolatki - podobno zyskał aprobatę.

czerwca 13, 2011

12/12 Okładnizer


Projekt 12/12 trwa a ja się lenię. Robótkowo się lenię rzec można, niestety i nawet projektowe 1 dzieło na miesiąc okazało się dla mnie za poważnym wyzwaniem, ale postaram się nadrobić. Oto przed Państwem Okładnizer - okładkoorganizer, który moim zdaniem spełnia wymagania zadania majowego (okładka) i czerwcowego (organizer). 

(S)Twór ten służy do trzymania w jednym miejscu książek, zeszytu, testów i kserówek z angielskiego, ma też dodatkowo kieszonkę na kredki (wzrokowcem jestem, używam ich jak zakreślaczy), pióro i ołówek - pakiet gotowy do zabrania na lekcje. Uszyty techniką piractwa maszynowego (krzywo, prosto -  byle ostro) z materiałów, których matką jest IKEA i kawałków koszuli mojego Męża. Nie mogę powiedzieć, żeby próby pikowania zakończyły się sukcesem (nijak nie wiem, jak wyłączyć dolny transport), ale było wesoło.


Żeby nadrobić prace projektowe, muszę wykonać jeszcze wianek, łapkę kuchenną i wariację na temat pewnej aplikacji, może było by szybciej jak bym połączyła trze rzeczy w jedną...nieee to chyba przesada ;)

maja 09, 2011

PlushWagon, czyli Pluszowóz

Personalizacji Pluszowozu odsłona pierwsza:

Przednie fotele

Tylne fotele

Organizer
 Widok od przodu, przez szybę - ze Ślimakiem Tildowatym (jeździ przy tylnej szybie)

Prawie wszystko jest już gotowe, choć nie ukrywam zdjęcia robione na szybko i może nie wszystko widać w całej okazałości, ale i tak wymagało to niezłej ekwilibrystyki na pełnym parkingu.

stycznia 10, 2011

Wyręczacz dla mózgu

Małżonek mi doniósł. Doniósł, że nowy rok się zaczął i doniósł nowy kalendarz z sugestią - Już Ty tam go sobie przerobisz, naszyjesz misia, czy coś. Nie wiem dlaczego Samiec gdy tylko mam kryzys twórczy lub nie wiem jak coś przerobić/naprawić/zepsuć, proponuje: "Naszyj misia". Hmm... niewątpliwie Freud by coś na ten temat powiedział. Spieszę również donieść, że jak żyję, nigdzie misia nie naszywałam. Naszyłam za to ptaszka.

O tutaj:



W środku kieszonka na różne różności.



A taka smutny była okładka przed sptaszkowaniem.



Kalendarz kalendarzem, ale kiedy będzie na świecie jasno?
Bu!

grudnia 29, 2010

Rekawiczki



Taka zabawa polarem, resztką (dosłownie paroma metrami) czarnej wełny, które zostały mi po chuście. O pogodzie pisać nie będę - wszyscy widzą co się dzieje. Jako istota ciepłolubna nad miarę staram się nie dostrzegać okoliczności przyrody. Choć nie da się ukryć: (cytat z Andrzeja Poniedzielskiego) Duszno nie jest. Więc i rękawiczki się przydadzą.

Staram się unikać trwonienia energii na przemyślenia, które nic nie wnoszą i nie denerwować rzeczami na które nie mam wpływu, więc li i jedynie powyższym określeniem kwituję wypowiedzi rodaków dotyczące znanej Wam, obecnej, zimowej aury.

Skoro już jesteśmy przy temacie trwonienia, to wspomnę tylko, że zaczęły się wyprzedaże i byłam wczoraj w Porcie Łódź i IKEI. :D

Ale nie nie nie, nie będzie o tym o czym myślicie :)
Umęczyłam się potwornie. Głowa mnie rozbolała, nogi i ręce też a kupiłam - na tych wyprzedażach: jedną (słownie: jedną) koszulę i jedną opaskę do włosów.
Zaprawdę czułam się niemal jak Sokrates na targu. Gotowa byłam wołać: Ile tu rzeczy, które mi do życia nie są potrzebne!. Albo chociaż: Ile tu rzeczy, które mogę sobie zrobić sama! :D

Koszul szyć nie potrafię (albo mi się po prostu nie chce, nie popadajmy w przesadę) Opaska kosztowała 6.90. Dodam do niej parę tasiemek, filcu i koralików i będzie konkurować z takimi, co je za 36.90 widziałam (H&M)
W ogóle zauważyłam, że od dłuższego czasu nie kupuję rzeczy, które mogę zrobić sama. I jest ich coraz więcej :) Czapki? szaliki? broszki? Torebki?
Buty jeszcze kupuję, ale ostrzegłam Maleństwo, że gdyby mi się odechciało, to ma mnie prowadzić do specjalisty.

W Ikei nie było tak łatwo. Tam już nie czułam się jak Sokrates. Prędzej jak Golum, bo gotowa byłam z każdym zakrętem wykrzykiwać: My Precious!, tym bardziej że przecenione były niektóre tkaniny...
Właśnie zaraz siadam do zwężania nabytych kompletów pościeli.

My Precious! :D

listopada 15, 2010

Jesiennie na brązowo

Lubię buty inne niż czarne. Czerwone, niebieskie, białe... No lubię i już. Brązowych dawno nie miałam, więc tej jesieni pomykam właśnie w takich. Wszystko pięknie, tylko okazało się, że pasującej do nich torby brak. Ponieważ od niedawna wyznaję zasadę, że nie kupuję tego co mogę i umiem zrobić sama - trzeba było uszyć torbę. Materiał - zdecydowanie vintage. Znaleziona w szafie Mamy co najmniej dwudziestoletnia "wełna garniturowa". Na torbę też się nadała.






Jako podszewka występuje jeszcze starszy, koszmarnie oślizgły materiał niewiadomego pochodzenia. Gdybym nie musiała z niego szyć, podobałby mi się jeszcze bardziej :)

sierpnia 08, 2010

Chrapek. Pies polarowy



Pierwszy raz szyłam z polaru. Bałam się, bo toto i elastyczne, a może ściągać, a może przekręcać się będzie? Nic z tych rzeczy szybko, miło, łatwo poszło. Samo cięcie elementów już było przyjemnością, a potem jakimś ściegiem elastycznym myk myk - pozszywałam i powstał Chrapek (wzór z książki Debry Quartermain - Szyjemy zabawki i przytulanki) No, może tylko raz zwątpiłam, kiedy przyszło mi wypruwać kawałek ściegu elastycznego z polaru. Zdecydowanie takie prace powinno się zlecać więźniom skazanym na ciężkie roboty.





W Chrapku jestem zakochana. Jego dodatkowym atutem (poza miękkością, polarowością, ładnością i tym, że go uszyłam ja ;)) jest kieszonka na brzuszku, do której można schować np. paczkę chusteczek, albo jak widać na zdjęciu - książkę, czytaną do podusi.



Poza Chrapkiem, mam jeszcze parę rzeczy do pokazania, ale pomyślałam, że będę je dawkować co kilka dni, żeby znów mi się nie zrobiła miesięczna blogowa przerwa. Złoszczę się jak gdzieś zaglądam a tu grrr nic nowego. A u mnie - to samo.

Parę osób pisało w mejlach albo komentarzach pytania o tajniki powstawania zielonej torby z liskiem. Postaram się niebawem opowiedzieć jak ją szyłam. Dla profesjonalnych krawcowych zapowiada się zatem niezły ubaw.

DO zobaczenia!

sierpnia 05, 2010

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę...

Dobra, żartowałam, Nie ma żadnego misia. I teczka też jest bardziej torbą niż teczką... Choć właściwie można zaśpiewać Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę. Bo torba/teczka poniższa służyć ma właśnie do przewożenia i przenoszenia misiów i temu podobnych w fazie, no nazwijmy to - prenatalnej, czyli w kłębkach. Krótko mówiąc przed Państwem moja torba robótkowa, która całkiem przypadkiem załapała się do zabawy "Robótki w podróży"

Torba robótkowa, ale też i torba odpadkowa, bo starałam się wykorzystać wyłącznie ścinki, resztki i jakieś nieudaczniki z poprzednich działań maszynowych. Jakieś zabłąkane kieszenie, uszy, ścinki - zmieniłam w kieszonki kieszoneczki skrytki i kieszenie. Na gazety, nożyczki, miarkę, no i włóczki.

Taka torba - Frankenstein... No nic, trudno, podziwiajcie ;)






Wszystkim wrażliwym na piękno przypominam nieśmiało, że torba jest przedstawicielem gatunku płodzonego systemem piractwa maszynowego :)

lipca 25, 2010

Trzej Pluszkieterowie


A kto tam się czai w trawie?


To Moi Państwo są Trzej Pluszkieterowie!




Opanowana perfekcjonizmem podzieliłam się z Maleństwem spostrzeżeniem:

Ja: Jakieś garbate mi te psy wychodzą
Małżonek: To zacznij robić wielbłądy!


I już mi się odechciało konsultacji :)

Szukam pomysłów na jakąś robótkę urlopową, drutową lub szydełkową. Pewnie powstanie kolejny szal, a może chusta. Kupiłam kiedyś trzy motki cienuśkiego moheru - Angel, może to już na niego pora?

W każdym razie przeglądałam wczoraj zapasy włóczkowe (skromne, skromniusieńkie ;)) i znalazłam dwa nieskończone kocyki/narzuty. Za pomocą jednego chciałam zutylizować resztki (jakie tam resztki, najczęściej kłęby całe co to je kupiłam na wyrost) Czterdziestki, może to będzie moje dzieło urlopowe?

Torba robótkowa ukończona, ale jeszcze nie mam zdjęć. Do ich zrobienia potrzebna mi jest trzecia ręka, a chwilowo takiej nie posiadam. Może w pracy mi pomogą zrobić prezentację. Zatem do jutra!

lipca 24, 2010

Krzywulec pstrokaty





Ciąg dalszy, a właściwie suplement do torby robótkowej. Mieszkanko dla szydełek, szyte rzecz jasna techniką piractwa krawieckiego.

Ochłodziło się (u mnie 23 stopnie) jestem niepocieszona. Nawet mi się nie chce z domu wychodzić. Choć może to i lepiej. Nie ciągnie mnie dziś do pasmanterii, po milion niezbędnych guzików, tasiemek, kłębków, motków itp.

A! Właśnie! Jaki jest Wasz sposób, żeby nie zostawiać całej wypłaty w sklepach dotyczących Waszego hobby? Póki co mnie się to udaje, bo dojazd do pracy, praca, i powrót zajmują mi minimum 11 godzin codziennie (1,5h + 8h + 1,5h), więc gdy wracam wszystkie sklepy najczęściej już pozamykane, zostają mi tylko soboty. Chętnie poczytam jak walczycie z nałogiem ;)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails