c.d.n. :)
listopada 07, 2011
listopada 04, 2011
Lala
W palącym jesiennym słońcu - Lala Daisy. Ma około 35 centymetrów wzrostu i zdobywa serca przedszkolaków prowadząc wraz ze mną lekcje angielskiego.
Lala powstała w zeszły weekend wg opisu z blogu Stokrotki. Tutaj opis lalki.
Długo nie będzie samotna ;)
Etykiety:
szydełko
października 23, 2011
12/12 swetrui na telefon
Na fali nadrabiania zaległości witam w sierpniu!
Sierpniowym projektem miało być "coś ze swetra". Sweter został z premedytacją spilśniony, pocięty na jakieś kawałki i wykorzystany nie pamiętam do czego. Natknęłam się niedawno w pudle ze skrawkami na fragment z metką, zostawiony dla żartu. Przydał się bez wątpienia. Mam markowy pokrowczyk na telefon :D
Te dziwne supełki na wierzchu, to efekt moich prób haftu...
To, co? Może ja poszydełkuję jednak!
Sierpniowym projektem miało być "coś ze swetra". Sweter został z premedytacją spilśniony, pocięty na jakieś kawałki i wykorzystany nie pamiętam do czego. Natknęłam się niedawno w pudle ze skrawkami na fragment z metką, zostawiony dla żartu. Przydał się bez wątpienia. Mam markowy pokrowczyk na telefon :D
Te dziwne supełki na wierzchu, to efekt moich prób haftu...
To, co? Może ja poszydełkuję jednak!
października 20, 2011
12/12 Broszka
Jest lipiec, prawda? Bo jeśli by nie był lipiec, to by znaczyło, że się poważnie spóźniłam z wykonaniem zadania lipcowego w projekcie 12/12.
No dobra, przyznaję się. Nie jest lipiec, jest październik, ale jest i broszka. Rozgrzeszam się i zabieram za kolejne zadania z projektu.
października 16, 2011
Styropian
Spokojnie, nie zebrało mi się na remonty zimową jesienią, nic nie buduję, ani nie ocieplam. Chociaż, po tym cieście remont talii wskazany, ale co tam. Pieczemy!
Ciasto z Gazetowej Galerii Potraw, przepis podany przez Wronkę8
Oto styropian w promieniach wschodzącego słońca. Nie wymaga wiele pracy, a smaczny jest. Sernikowaty ale lżejszy. Na drugi dzień nawet lepszy. Polecam.
Ciasto z Gazetowej Galerii Potraw, przepis podany przez Wronkę8
Ciasto:
3 szkl. mąki
1/2 szkl. cukru pudru (zwykły dałam, puder wyszedł)
5 żółtek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
25 dag. masła lub margaryny
Z podanych składników zagnieść ciasto i podzielić na 2 części. 1 część wyłożyć
na spód blaszki i posmarować powidłami śliwkowym lub konfiturą. Drugą
włożyć do lodówki lub zamrażarki.
Środek:
1 litr śmietany 18 % - u mnie 3 duże (400g) kubeczki
20 dag wiórków kokosowych
5 białek
1 szkl. cukru
1 budyń śmietankowy duży (ja dałam 2 zwykłe waniliowe, bo mi się coś pomyliło, pewnie ze śmietankowymi lepszy)
1 łyżka mąki ziemniaczanej (nie chciało mi się iść do sklepu, dałam łyżkę kaszy manny)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Białka ubić z cukrem, dodać śmietanę i pozostałe składniki. Wymieszać. Wyłożyć
to na ciasto posmarowane powidłami. Na wierzch zetrzeć drugą część ciasta.
Piec ok. 50 min. W temperaturze 180 °C.
Studzić ciasto ok. 3 godzin. (z tym było najtrudniej :))
3 szkl. mąki
1/2 szkl. cukru pudru (zwykły dałam, puder wyszedł)
5 żółtek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
25 dag. masła lub margaryny
Z podanych składników zagnieść ciasto i podzielić na 2 części. 1 część wyłożyć
na spód blaszki i posmarować powidłami śliwkowym lub konfiturą. Drugą
włożyć do lodówki lub zamrażarki.
Środek:
1 litr śmietany 18 % - u mnie 3 duże (400g) kubeczki
20 dag wiórków kokosowych
5 białek
1 szkl. cukru
1 budyń śmietankowy duży (ja dałam 2 zwykłe waniliowe, bo mi się coś pomyliło, pewnie ze śmietankowymi lepszy)
1 łyżka mąki ziemniaczanej (nie chciało mi się iść do sklepu, dałam łyżkę kaszy manny)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Białka ubić z cukrem, dodać śmietanę i pozostałe składniki. Wymieszać. Wyłożyć
to na ciasto posmarowane powidłami. Na wierzch zetrzeć drugą część ciasta.
Piec ok. 50 min. W temperaturze 180 °C.
Studzić ciasto ok. 3 godzin. (z tym było najtrudniej :))
Oto styropian w promieniach wschodzącego słońca. Nie wymaga wiele pracy, a smaczny jest. Sernikowaty ale lżejszy. Na drugi dzień nawet lepszy. Polecam.
Etykiety:
gotowanie i pieczenie
sierpnia 28, 2011
Urobek urlopowy
W tym roku zadawane po urlopie pytania: "Gdzie byliście? Wypoczęci? Jedzenie dobre? " zostały bez wątpienia przyćmione jednym zasadniczym...A POGODĘ MIELIŚCIE???
Pogodzeni z tym, że po lipcopadzie nastąpił siąpień, wyposażeni w niezbędne na urlopie czasoumilacze - ruszyliśmy jak zwykle do Bukowiny :) Książki i robótki - nasze niezbędne wyposażenie urlopowe - oto co mnie pochłaniało (książki z Mężem na spółkę) przez dziewięć dni sierpnia.
Na potrzeby prezentacji przygotowałam powyższą specjalną instalację urobku urlopowego:
Książki:
Jo Nesbo: (nie umiem tego ostatniego "o" po skandynawsku przekreślić)
Czerwone gardło
Trzeci klucz
Pentagram
A. Marinina:
Kolacja z zabójcą
Ukradziony sen
Jurgen Thorwald
Godzina detektywów
Andrzej Skworz, Andrzej Niziołek
Biblia dziennikarstwa
Szydełkowce:
Chusta - wzór nic wykwintnego , ale przyjemna w robocie i noszeniu.
Kocyk (o rozmiarach łóżeczkowo - wózkowych) z elementów, prawie antyk, pierwsze elementy zrobiłam we wrześniu 2009 Skończyłam. Teraz mogę opowiadać jaki to pracochłonny wzór ;)
Owca - upominek dla Gospodyni.
Dziergamy i czytamy wszędzie - w knajpie, w ogródku, na basenie, na łące... muszę pomyśleć nad nazwą dla takiej formy wypoczynku.
P.S. A pogodę mieliśmy :)
Pogodzeni z tym, że po lipcopadzie nastąpił siąpień, wyposażeni w niezbędne na urlopie czasoumilacze - ruszyliśmy jak zwykle do Bukowiny :) Książki i robótki - nasze niezbędne wyposażenie urlopowe - oto co mnie pochłaniało (książki z Mężem na spółkę) przez dziewięć dni sierpnia.
Na potrzeby prezentacji przygotowałam powyższą specjalną instalację urobku urlopowego:
Książki:
Jo Nesbo: (nie umiem tego ostatniego "o" po skandynawsku przekreślić)
Czerwone gardło
Trzeci klucz
Pentagram
A. Marinina:
Kolacja z zabójcą
Ukradziony sen
Jurgen Thorwald
Godzina detektywów
Andrzej Skworz, Andrzej Niziołek
Biblia dziennikarstwa
Szydełkowce:
Chusta - wzór nic wykwintnego , ale przyjemna w robocie i noszeniu.
Kocyk (o rozmiarach łóżeczkowo - wózkowych) z elementów, prawie antyk, pierwsze elementy zrobiłam we wrześniu 2009 Skończyłam. Teraz mogę opowiadać jaki to pracochłonny wzór ;)
Owca - upominek dla Gospodyni.
Dziergamy i czytamy wszędzie - w knajpie, w ogródku, na basenie, na łące... muszę pomyśleć nad nazwą dla takiej formy wypoczynku.
P.S. A pogodę mieliśmy :)
sierpnia 21, 2011
lipca 24, 2011
Bezwstydna kura - goła i pijana :)
Odważyłam się w końcu upiec kurczaka o którym głośno w internecie. Wyszedł pyszny, soczysty, kruchy - Maleństwo Mąż pożarł prawie pół - mimo, że podobno za kurczakiem nie przepada.
Szczegóły techniczne:
Kurczaka (1,8 kg) 2 godziny przed pieczeniem natarłam pastą z odrobiny oleju, octu winnego, szczypty cukru, papryki ostrej, majeranku, soli, czosnku, curry i ziół prowansalskich. Nacierałam w środku, z wierzchu i pod skórą. (a błeee - jak to Nigella robiła, to ponętniej wyglądało, ale jakoś się przemogłam).
Butelkę piwa Perła umyłam dokładnie, pozbawiając nalepek. Odlałam 3/4 kubka (na lepsze trawienie i humor). Do reszty wrzuciłam 3 ziarenka ziela angielskiego, szczyptę soli i pokruszony liść laurowy. Nadziawszy kurczaka, tak, żeby szyjka wystawała z...szyjki, ustawiłam go na brytfance, do której wlałam pół kubka wody i chlust piwa. Wstawiłam na ponad 1,5 godziny pieczenia w 170 stopniach z włączonym termoobiegiem. Polewałam wytwarzającym się sosem mniej więcej co pół godziny. 40 minut przed końcem wrzuciłam 3 cebule pokrojone w ćwiartki i paprykę.
Było pyszne - polecam - właściwie samo się robi, nie pryska na piekarnik - na pewno będzie powtórka.
Etykiety:
gotowanie i pieczenie
czerwca 13, 2011
12/12 Okładnizer
Projekt 12/12 trwa a ja się lenię. Robótkowo się lenię rzec można, niestety i nawet projektowe 1 dzieło na miesiąc okazało się dla mnie za poważnym wyzwaniem, ale postaram się nadrobić. Oto przed Państwem Okładnizer - okładkoorganizer, który moim zdaniem spełnia wymagania zadania majowego (okładka) i czerwcowego (organizer).
(S)Twór ten służy do trzymania w jednym miejscu książek, zeszytu, testów i kserówek z angielskiego, ma też dodatkowo kieszonkę na kredki (wzrokowcem jestem, używam ich jak zakreślaczy), pióro i ołówek - pakiet gotowy do zabrania na lekcje. Uszyty techniką piractwa maszynowego (krzywo, prosto - byle ostro) z materiałów, których matką jest IKEA i kawałków koszuli mojego Męża. Nie mogę powiedzieć, żeby próby pikowania zakończyły się sukcesem (nijak nie wiem, jak wyłączyć dolny transport), ale było wesoło.
Etykiety:
szycie
maja 21, 2011
Noblesse oblige...
Maleństwo: Dobry ten ser co ostatnio kupiłem?
Kot: Bardzo dobry, wyjątkowo mi "podszedł", jak się nazywa?
Maleństwo (wnikilwie zgłębiając etykietę): ..."Jaśniepański tradycyjny dojrzewający"...
Kot: I wszystko jasne!
EDIT: Z niewiadomych przyczyn (pewnie z niedospania ;)) dałam dwa podobne wpisy na oba blogi (ten i Kot & Maleństwo) Ale co tam, niech sobie będzie :)
Kot: Bardzo dobry, wyjątkowo mi "podszedł", jak się nazywa?
Maleństwo (wnikilwie zgłębiając etykietę): ..."Jaśniepański tradycyjny dojrzewający"...
Kot: I wszystko jasne!
EDIT: Z niewiadomych przyczyn (pewnie z niedospania ;)) dałam dwa podobne wpisy na oba blogi (ten i Kot & Maleństwo) Ale co tam, niech sobie będzie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)