kwietnia 18, 2010

Pierwsza torebka, królik i koniki, czyli wolna niedziela, maszyna i ja

Wciągnęło mnie to szycie... mówię Wam! Maleństwo namawia mnie do rzucenia pracy i poświęcenia się królikowaniu torebkowemu. Nieskromnie przyznam, że i ja z efektów mojej bardzo krótkiej i dorywczej (od 8 marca, tylko w weekendy, i to nie wszystkie) znajomości z maszyną Marylą Łucznik jestem zadowolona. Oto przed Wami efekty niedzielne - czyli dzisiejsze.



Królica bezimienna

Moja pierwsza torebka - na jabłka, albo na cukierki :)

Niestety tylko czasem mam chwilę, żeby zasiąść do szycia. Może i lepiej, bo jeszcze bym jakieś ubrania zaczęła tworzyć i potem trzeba by było w tym między ludźmi chodzić... ;)

kwietnia 10, 2010

...

Sympatie i antypatie nieważne...

PRO SZE ZWONIDŹ JEŹLIKTO HCE PO RADY.

Inskrypcja przy drzwiach Sowy Przemądrzałej natchnęła mnie do napisania tytułu. Bo jak to inaczej nazwać? A! Już wiem:

CRAFTUNKU! POMOCY!

Pod linkiem znajdziecie blog na który wklejam linki do TUTORIALI znalezionych w sieci. Ostatnio najczęściej z kategorii "szycie" ale sądzę, że warto zaglądać. No w każdym razie ja tam zaglądam, więc nie będę prosiakiem - podzielę się :)

kwietnia 06, 2010

Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?


Nie mam pojęcia, ale bardzo chciałam uszyć owcę poduszkową. Ta na zdjęciu już przetestowana, dlatego taka wymiętolona. Inspiracją były podesłane mi ostatnio przez Karolinę zdjęcia jagniątek. A teraz owca i ja idziemy spać. Dobranoc.
Beeee :)

marca 27, 2010

Szybko i słodko


Przepis na szybkiego Snickersa podała Hooda na forum GP

Cytuję:

Na mały torcik - średnica 25cm

1 paczka (ok 100g) solonych prażonych orzeszków - idealnie prażonych niesolonych ale ciężko kupić takie
2 opakowania herbatników Petitki
pół kostki masła
1 puszka gotowego karmelu lub gotowanego 2,5 godziny mleka skondensowanego, słodzonego
100 g mlecznej czekolady

herbatniki zmielić lub dobrze pokruszyć, wyrobić z masłem, wyłożyć masa dno tortownicy i
schłodzić. Słone orzeszki dobrze przepłukać na sitku, wrzucić na sucha patelnie i na minimalnym
ogniu osuszyć mieszając cały czas, żeby się nie przypaliły.

Podgrzać karmel w mikrofali do płynnej konsystencji - oczywiście wcześniej wyjadając z puszki:-)

Utrzeć czekoladę na tarce.

Polać masę herbatnikową ciepłym karmelem, wysypać na to orzechy i posypać czekolada.

Schłodzić na kilka godzin w lodowce i podawać.


Robiłam w prostokątnej, długiej foremce. Mnie smakowało, Maleństwu smakowało. Zresztą jak mogłoby Mu nie smakować coś, co jest karmelowo-orzechowo-czekoladowe? :D

marca 24, 2010

Jakoś szyję...


Wciągnęło mnie szycie na dobre. No, póki co mogę to chyba nazywać jeszcze - zszywaniem, bo krawcowa ze mnie żadna, ale zszywanie też jest fajne ;)

Na maszynie aktualnie - woreczki i króliki. O ile woreczki względnie wyglądają w całości, to króliki są póki co bardziej, hmm... integracyjne, bo ani rączek ani nóżek nie mają (trzeba je przyszywać ręcznie). Dlatego dziś pokazuję woreczki podróżne na bieliznę. Szyłam wg rozpiski w książce - Szycie krok po kroku. Woreczek z misiem to inna bajka, nosze w nim jabłka do pracy (dlatego taki wygnieciony). Ma nawet podszewkę, a korzystałam ze wskazówek GAZYNII.

P.S. Co jest krzywe, miało być krzywe ;)

marca 15, 2010

Nigdy... , czyli Alojzy Królik

Kontynuując wczorajsze wywody muszę się przyznać - do niedawna byłam przekonana, że:
Nigdy nie nauczę się szyć na maszynie...

Dokładnie do przedwczoraj miałam takie właśnie przekonanie, dziś ono już nieco słabnie, albowiem powstał widoczny Państwu Najpierwszy Maszynowy Alojzy Królik.

Na Dzień Kobiet Maleństwo podarował mi maszynę do szyciaŁucznik, model o wdzięcznym romantycznym imieniu - Maryla.

Jako, że nigdy wcześniej nie podeszłam do żadnej maszyny na bliżej niż pół metra, oswajanie trochę trwało.

W piątek - nawlokłam górną nitkę.
W sobotę - nawinęłam nitkę na bębenek i zamocowałam tenże.
W niedzielę... nie, nie odpoczywałam, w niedzielę uszyłam królika. Według TEGO OTO KURSU

Alojzy jeździ w samochodzie mojego Mecenasa, a w mojej głowie rodzą się płócienne pomysły, po prostu ferma! Tysiąc króliczych samic! I one się tak mnożą!

Na bieżące będę Was informować jak mi idzie.

P.S. Poza tym mam zapalenie zatok i kolejny antybiotyk właśnie skończyłam brać. Aż mi się nie chce wymieniać moich dalszych dolegliwości, bo pomyślicie, że się w tym lubuję, albo, że już nie żyję. Uch.

Z życzeniami zdrowia - DLA WSZYSTKICH!
K.


marca 14, 2010

Zielono mi - wizyta w krainie Nigdy-Nigdy


Mam kilka rzeczy z którymi wiąże się moje "od zawsze" przeświadczenie - NIGDY. Już tłumaczę:

Nigdy - nie nauczę się pływać, bo jakoś nie jestem do tego stworzona... Nauczyłam się. Trzy lata temu.

Nigdy - nie upiekę ciasta drożdżowego, bo kapryśnie i za trudne... Upiekłam. Co więcej, drożdżowe najlepiej mi wychodzą.

Nigdy - nie pojmę drutowych wzorów ażurowych, a już na pewno nie starczy mi energii, by zrobić takim wzorem szal...

Na zdjęciu widzicie Reksia w szalu z włóczki Firenze Tiftik, na drutach nr 4,5 zrobiony... no właśnie wzorem ażurowym. Ma 220 cm długości i 58 szerokości. Na początku było ciężko, bo nie miał mi kto pokazać jak ma wyglądać narzut. I jeszcze doszłam do tego, że na drutach robię po heretycku, a o liczeniu oczet nawet nie wspomnę... Ale dzięki pomocy piszących na forum Robótki na drutach GW, udało się. Dumna jestem niesłychanie, bo było to moje olimpijskie wyzwanie robótkowe. Skończyłam co prawda jakieś 2 dni po olimpiadzie, ale to i tak niezły wynik ;)

P.S. Mam jeszcze parę takich "nigdów" do zwalczenia. O jednym będzie nawet w następnym poście :)

A! I jeszcze Candy.

U Baglady - wzory dla dzieci


W Cukierence - słodkości

marca 07, 2010

Przedwiośnie - błeee

Nie, nie wprowadzam na blog kącika literackiego. To tylko moja opinia o obecnym stanie pogodowociśniniowym. Jako skrajna meteopatka nie mogę lubić przedwiośnia (z wiosną też różnie bywa).

Zdrowotnie tak sobie, z czasem kiepsko, a jeszcze Miałżonek zafundował mi rozrywkę w postaci modernizacji jednego pokoju, czyli zapełniania regałów odkupionych za zniszczone zalaniem w maju. Odkupiliśmy je chyba w lipcu, a dopiero teraz mieliśmy czas, żeby je skręcić (dobra, zmyślam, mój Brat wygonił nas z pokoju i sam je poskręcał).

Muszę teraz wziąć do łapki każdą karteczkę, książkę, notesik i zeszycik, każdy segregator, pudełeczko i puszeczkę....^$^%&^*&& i ...zdecydować się, które pożegnać, wyrzucić, oddać do antykwariatu lub zostawić. Ogólnie nie jest źle, bo w tym rodzaju pracy szybko widać efekty, ale zanim taki wstrętny chomik jak ja zdecyduje się, żeby wyrzucić na przykład notatki z pierwszego roku studiów, albo pamiątkowy zeszyt z siódmej klasy podstawówki, to naprawdę trochę trwa. Wszystkiego niestety nie mogę zostawić, bo nowy, większy regał może i mamy, ale nowego, większego mieszkania, to niestety raczej nie :)

Choć z drugiej strony przed oczyma duszy mojej widzę ten ład jak u Anthei Turner. Włóczki posegregowane gatunkami i kolorami leżą w pudełeczkach, ukryte, a dostępne. Szydełka rozmiarami od najcieńszego do najgrubszego, pięknie oznaczone w rządku leżą. Koraliki nie biegają po pokoju, a leżą spokojnie w pudełeczkach z milionem przegródek, a ja na fotelu przy pustej ławie (dobra, może stać na niej jeden talerzyk) z odgiętym paluszkiem popijam kawę z filiżanki, przeglądając JEDNĄ gazetkę robótkową i decyduję się na JEDNĄ robótkę. Taaa

No niestety, powyższy akapit proszę zakwalifikować do działy fikcja, a nie literatura faktu. Prawdą jest niestety, że nie jestem Perfekcyjną Panią Domu.

Psychopatyczną Panią Domu - to już prędzej.

Ale pracuję nad sobą, dlatego musze te papierki przejrzeć i oczyścić trolownię.

Z frontu robótkowego: SKOŃCZYŁAM SZAL AŻUROWY!

HA! Ale nie mam kiedy zrobić zdjęcia. Reksio się gdzieś schował. Jak się znajdzie - pokażę.


No i na deser, żeby nie było tak ponuro.

Jedzie do mnie Maryla!

Jako, że Dzień kobiet wkrótce, Miałżonek zaserwował mi Marylę. Marylę Łucznik. I to ona właśnie do mnie jedzie. Odkąd pamiętam chciałam nauczyć się szyć. No dobra, chociaż zszywać. Pełna jestem zapału i nakręcona na szycie poszewek, poduszek, torebek i tildopodobnych stworów. Ciekawe jak mi pójdzie.

Póki co czekam też na NAUKĘ SZYCIA - szkółkę, którą tworzy na swoim blogu BAGLADY.


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails