stycznia 22, 2012

Poncho a'la Tilda Noir

Późny wieczór, kawałek wełny parzonej (kiedyś kiedyś miała być z tego spódnica) i ja. COŚ za mną chodzi i dopomina się szycia. Choć kawałeczek, dwa ściegi, jeden zygzaczek... no szyj. Siadam do komputera - szukam inspiracji. Wełna ciepła, czarna i mało jej... Ponczo. Właściwie pączek inspirowany "Poncho Tilda Blanket".








Na żywo zyskuje, wełna jest naprawdę dobrej jakości, ładnie się układa i w noszeniu nie dodaje 15 kilogramów :)

stycznia 16, 2012

Wypada, czy nie?


Bo, żeby tak od razu do ludzi majciochami po oczach...?

A niech tam, trudno. :)

Zobaczyłam je u AgKe i od razu mnie zauroczyły. Forma i... treść? No w każdym razie są zabawne i słodkie. Mają około 15 cm długości, podszewkę i trochę polaru dla miękkości. Na pewno uszyję kolejne!

stycznia 15, 2012

Użytkowe uszytki na tablet, ginące skarpetki i foliaczki


 Z potrzeby specjalnej - specjalne etui...


na tablet.



Podobno wszystkim między praniem a noszeniem giną skarpetki. Dlaczego? Zagadka Atlantydy, Trójkąta Bermudzkiego i sposobu budowania egipskich piramid to przy tym pikuś i banał. Osobiście jestem zwolenniczką teorii, że w parze, ta silniejsza pożera słabszą, ale dowodów nie mam. W każdym razie nam też giną. Mało tego. Jak już taką odseparowaną, samotną skarpetkę przetworzę na: maskotkę dozwierzęcą ,szmatkę do pastowania butów lub po prostu wyrzucę tracąc nadzieję znalezienia jej odwiecznej towarzyszki... zaraz reinkarnuje się druga. 
No czary po prostu! 
Nie wiem, czy worek na skarpetki powstrzyma zachodzące w moim domu bieliźniane zjawiska nadprzyrodzone, ale warto spróbować. Może zdarzy  się tak, że wrzucane doń zbłąkane skarpetki  końcu się w nim spotkają!


A to kuchenna kiełbaska na foliaczki. Znaczy reklamówki, żeby po kuchni nie fruwały.

stycznia 08, 2012

Przemiłe spotkanie i Reksio znowu w akcji.

Facebook to złooo... Coraz częściej słyszę zewsząd dobiegające ostrzegawcze pohukiwanie. Nie takie znowu zło. Ot - forma komunikowania się ze znajomym i mniej znajomymi. Właśnie tam poznałam Anię, która haftuje i scrapuje W miękkich kapciach :)

Ania przygotowując się do Wielkiej Przeprowadzki znalazła w piwnicy kilogramy włóczek. Kuleczki, kłębszki, pasma, motki w ogromnej tęczowej gromadzie. To wszystko trafiło do mnie - Ania zaproponowała spotkanie, na które przytargała wszystkie te dary i CUDOWNĄ zawieszkę - Świnkę, która będzie mi robiła świąteczną atmosferę w Pluszowozie, przez cały rok :)
 

Sprawozdanie Ani z naszego przemiłego spotkania można przeczytać też u Niej - polecam!

Do Ani trafia zaś broszka.


A ja ostatnio zajmowałam się ocieplaniem wizerunku, przez ocieplane szyi. W prezentacji jak zwykle pomoże mi Reksio.




Formę kominową podpatrzyłam w którejś Burdzie i u Longredthread.

To na pewno nie ostatni. Fajnie wygląda i przyjemnie grzeje.

listopada 19, 2011

Owoce leśne, czyli zestaw energetyzujący

 Pierwsze spotkanie z włóczką Magic Fine, to szalik dla Maleństwa, jeszcze nie sfotografowany. Zakochałam się w tych cienowankach, więc dla siebie zestaw energetyzujący stworzyłam. Mitenki skończyłam przed chwilą, a berety i broszki były po dwie sztuki.

Jeden komplet beretowo-broszkowy dostała G. Na swoje trzydzieste urodziny. Wręczaniu tego prezentu towarzyszył taki dialog:

Ja - Coś dla ciała i coś dla ducha. Broszka dla ciała, a dla ducha, na trzydzieste urodziny...beret z odrobiną moheru.
Mąż G.  -  A dlaczego on nie ma antenki?
G. - Przecież to Wi-Fi!

Sami widzicie Drodzy Państwo. Idziemy z duchem czasu!

listopada 14, 2011

12/12 otulaczocieplacz






Za ostatnie pieniądze w Antwerpskim Starbucks'ie kupiłam sobie kubek, który towarzyszył mi całe wakacje. W sezonie jesień/zima 2011 zyskał nowe wdzianko. Teraz kawa mi na pewno nie wystygnie!

listopada 07, 2011

listopada 04, 2011

Lala

W palącym jesiennym słońcu - Lala Daisy. Ma około 35 centymetrów wzrostu i zdobywa serca przedszkolaków prowadząc wraz ze mną lekcje angielskiego.



 Lala powstała w zeszły weekend wg opisu z blogu Stokrotki. Tutaj opis lalki.

Długo nie będzie samotna ;)

października 23, 2011

12/12 swetrui na telefon

Na fali nadrabiania zaległości witam w sierpniu!
Sierpniowym projektem miało być "coś ze swetra".  Sweter został z premedytacją spilśniony, pocięty na jakieś kawałki i wykorzystany nie pamiętam do czego. Natknęłam się niedawno w pudle ze skrawkami na fragment z metką, zostawiony dla żartu. Przydał się bez wątpienia. Mam markowy pokrowczyk na telefon :D
Te dziwne supełki na wierzchu, to efekt moich prób haftu...
To, co? Może ja poszydełkuję jednak!

października 20, 2011

12/12 Broszka


Jest lipiec, prawda? Bo jeśli by nie był lipiec, to by znaczyło, że się poważnie spóźniłam z wykonaniem zadania lipcowego w projekcie 12/12.

No dobra, przyznaję się. Nie jest lipiec, jest październik, ale jest i broszka. Rozgrzeszam się i zabieram za kolejne zadania z projektu.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails