sierpnia 21, 2011
lipca 24, 2011
Bezwstydna kura - goła i pijana :)
Odważyłam się w końcu upiec kurczaka o którym głośno w internecie. Wyszedł pyszny, soczysty, kruchy - Maleństwo Mąż pożarł prawie pół - mimo, że podobno za kurczakiem nie przepada.
Szczegóły techniczne:
Kurczaka (1,8 kg) 2 godziny przed pieczeniem natarłam pastą z odrobiny oleju, octu winnego, szczypty cukru, papryki ostrej, majeranku, soli, czosnku, curry i ziół prowansalskich. Nacierałam w środku, z wierzchu i pod skórą. (a błeee - jak to Nigella robiła, to ponętniej wyglądało, ale jakoś się przemogłam).
Butelkę piwa Perła umyłam dokładnie, pozbawiając nalepek. Odlałam 3/4 kubka (na lepsze trawienie i humor). Do reszty wrzuciłam 3 ziarenka ziela angielskiego, szczyptę soli i pokruszony liść laurowy. Nadziawszy kurczaka, tak, żeby szyjka wystawała z...szyjki, ustawiłam go na brytfance, do której wlałam pół kubka wody i chlust piwa. Wstawiłam na ponad 1,5 godziny pieczenia w 170 stopniach z włączonym termoobiegiem. Polewałam wytwarzającym się sosem mniej więcej co pół godziny. 40 minut przed końcem wrzuciłam 3 cebule pokrojone w ćwiartki i paprykę.
Było pyszne - polecam - właściwie samo się robi, nie pryska na piekarnik - na pewno będzie powtórka.
Etykiety:
gotowanie i pieczenie
czerwca 13, 2011
12/12 Okładnizer
Projekt 12/12 trwa a ja się lenię. Robótkowo się lenię rzec można, niestety i nawet projektowe 1 dzieło na miesiąc okazało się dla mnie za poważnym wyzwaniem, ale postaram się nadrobić. Oto przed Państwem Okładnizer - okładkoorganizer, który moim zdaniem spełnia wymagania zadania majowego (okładka) i czerwcowego (organizer).
(S)Twór ten służy do trzymania w jednym miejscu książek, zeszytu, testów i kserówek z angielskiego, ma też dodatkowo kieszonkę na kredki (wzrokowcem jestem, używam ich jak zakreślaczy), pióro i ołówek - pakiet gotowy do zabrania na lekcje. Uszyty techniką piractwa maszynowego (krzywo, prosto - byle ostro) z materiałów, których matką jest IKEA i kawałków koszuli mojego Męża. Nie mogę powiedzieć, żeby próby pikowania zakończyły się sukcesem (nijak nie wiem, jak wyłączyć dolny transport), ale było wesoło.
Etykiety:
szycie
maja 21, 2011
Noblesse oblige...
Maleństwo: Dobry ten ser co ostatnio kupiłem?
Kot: Bardzo dobry, wyjątkowo mi "podszedł", jak się nazywa?
Maleństwo (wnikilwie zgłębiając etykietę): ..."Jaśniepański tradycyjny dojrzewający"...
Kot: I wszystko jasne!
EDIT: Z niewiadomych przyczyn (pewnie z niedospania ;)) dałam dwa podobne wpisy na oba blogi (ten i Kot & Maleństwo) Ale co tam, niech sobie będzie :)
Kot: Bardzo dobry, wyjątkowo mi "podszedł", jak się nazywa?
Maleństwo (wnikilwie zgłębiając etykietę): ..."Jaśniepański tradycyjny dojrzewający"...
Kot: I wszystko jasne!
EDIT: Z niewiadomych przyczyn (pewnie z niedospania ;)) dałam dwa podobne wpisy na oba blogi (ten i Kot & Maleństwo) Ale co tam, niech sobie będzie :)
maja 09, 2011
PlushWagon, czyli Pluszowóz
Personalizacji Pluszowozu odsłona pierwsza:
Prawie wszystko jest już gotowe, choć nie ukrywam zdjęcia robione na szybko i może nie wszystko widać w całej okazałości, ale i tak wymagało to niezłej ekwilibrystyki na pełnym parkingu.
Przednie fotele
Tylne fotele
Organizer
Widok od przodu, przez szybę - ze Ślimakiem Tildowatym (jeździ przy tylnej szybie)
Prawie wszystko jest już gotowe, choć nie ukrywam zdjęcia robione na szybko i może nie wszystko widać w całej okazałości, ale i tak wymagało to niezłej ekwilibrystyki na pełnym parkingu.
marca 20, 2011
Utylizacja i personalizacja
Zaczęło się od tego, że zapragnęłam spersonalizować samochód którym jeżdżę. Oswoić go, udekorować, uatrakcyjnić i w ogóle z nim COŚ zrobić. Potem Izzus ogłosiła rozdawnictwo z okazji pozbywania się resztek, no bardzo proszę, chętnie przygarnę reszteczki - przerobię na broszeczki... zaraz zaraz, reszteczki głównie fioletowo, szaro-różowe (czyli moje ulubione), w domu jeszcze trochę pasujących granatów, czerni i bieli... będzie narzuta "granny square" na tylna kanapę. W dalszych planach zagospodarowania powierzchni auta rozkręciłam się tak, że dawniejszy "Żuczek" zyskał miano PLUSZOWOZU, ale nic nie zdradzę, póki nie wykonam... No dobra, deski rozdzielczej zdekupażować nie zamierzam, ale zawieszki - serduszka z lawendą niewykluczone... Będę informować na bieżąco.
A w ogóle QLKOWA Candy ogłosiła. Startuję i ja.
A w ogóle QLKOWA Candy ogłosiła. Startuję i ja.
Etykiety:
szydełko
marca 19, 2011
Przekornie
Staram się nie narzekać na okoliczności, na które nie mam wpływu. Taka na przykład pogoda - Choć bym nie wiem jak stękała, marudziła, utyskiwała... padać/wiać/mrozić - nie przestanie (wiem, bo sprawdziłam). Teraz, kiedy jeżdżę samochodem pogoda już nie jest tak często moim przeciwnikiem. Ilość kilogramów odzieży noszonej - zmniejszyła się znacząco, co nie ukrywam pozytywnie wpływa na nastrój, bo i polansować się można.
No właśnie, lans uprawiany wewnątrz samochodu (a cały czas mowa tu o osobowym), kiedy nie posiada się współpasażerów (pracuję na końcu świata i rzadko ktoś poza mną w tamte okolice się wybiera) kręci średnio. A na zewnątrz, przed lansem dość skutecznie powstrzymuje mnie aura... no i wracamy do punktu wyjścia.
Narzekanie nic nie da, ale pozaklinać można. Na przykład za pomocą poniższych zdjęć:A serwetkę robiłam w czasie urlopu (również w Bukowinie, a częściowo w Karcmie też. I zapewniam Was, że było wtedy naprawdę ciepło i przyjemnie.
Patrzę sobie w monitor i staram się nie wyglądać za okno, a w weekendy w miarę możliwości też za nie nie wystawać. Czasem pomaga... mówię Wam jak wtedy ciepło było... I niedługo pewnie znów będzie!
Etykiety:
szydełko
marca 10, 2011
Poleciały w świat
Wzór na ten szaliczek widziałam w internecie ło ho hooo... dawno temu. Nawet chyba zaczęłam robić sobie czerwony, ale zaczątek przepadł bez wieści. Nadarzyła się okazja i nabrałam ochoty, żeby go wykonać w prezencie. Właściwie w dwóch prezentach. Czarnym i zielonym. Szaliczki są tez elementem rewanżu. Ich obecne Posiadaczki zaopatrzyły mnie w cudowności (i pyszności) dostępne na obcej ziemi. Czekolady (o wymyślnych smakach), masła do ciała z the Body Shop (tych akurat nie jadłam), Crocsy, Czipsiory octowe, Marmite, Gwiazdki Milky Way... Szortbredy... Nie wymienię wszystkiego bo już pożarliśmy i tylko bym płakać z tęsknoty zaczęła ;)
W każdym razie pomyślałam, żeby obu Paniom wysłać drobiazg niespodziankowy. Mam nadzieję, że szaliczki będą się dobrze nosiły i... że to nie koniec naszej współpracy ;)
Etykiety:
szydełko
lutego 28, 2011
Odporności...przybywaj
Bo oszaleję. Powiedzonko takie jest - jak nie urok, to...przemarsz wojsk (w ocenzurowanej wersji) i tak jest u mnie. Jak nie grypa, to zapalenie gardła, a potem (naprawdę mocny finał) zapalenie zatok. I właśnie kończę drugi antybiotyk. Nic mi się nie chce, prawie nic nie robię. Dni spędzone na zwolnieniu, przespałam, przeleżałam i trochę prze-czytałam (m.in. Książę Mgły, Marina, Cień wiatru i Gra Anioła - wszystko Zafona).
Kłuje mnie w uszach.
I pod oczami.
Nie lubię wiatru.
Boli mnie noga, na zmianę pogody (pewnie na gorszą).
Katar mam.
Właściwie już przechodzi, bo robi się cieplej.
Jak zrobi się cieplej uaktywni się alergia, bo zapylą topole i leszczyny i brzozy i inne...
aaaaaaaaaaaaaaaaaAAAAAAaa
Jak się zbiorę, to coś pokażę. Ale muszę się zebrać :)
No, to poZDRAWIAM! :)
P.S. Na pomoc mojej odporności nastawiłam do ukiszenia sok z warzyw według przepisu KAROLINY ze ZMYSŁÓW W KUCHNI. Nie wiem jeszcze jak smakuje, ale wygląda wspaniale!
Etykiety:
różne
stycznia 23, 2011
Świński tort
Zobaczyłam podobny parę lat temu na forum Galeria Potraw. Czekałam na odpowiednią okazje, by uczcić ją stosowną oprawą - tortem z prosiakami taplającymi się w czekoladowym błocie. Odgapiłam pomysł i dziewiętnastego stycznia późnym wieczorem lepiłam w tajemnicy świnioki (nasze ulubione zwierzęta)z lukru plastycznego. Bazą był upieczony dzień wcześniej Gniotek dla czekoladożerców
Z tym, że zwiększyłam ilość gorzkiej czekolady w polewie - do około jednej całej tabliczki.
Z tym, że zwiększyłam ilość gorzkiej czekolady w polewie - do około jednej całej tabliczki.
20-go stycznia "tort" był gotowy. Trzydzieste urodziny Mojego Męża, to świetna okazja, by uczcić jubileusz Świńskim tortem. Sto Lat Maleństwo Kochane! :)
Etykiety:
gotowanie i pieczenie
Subskrybuj:
Posty (Atom)